28 lut 2010

Forest Lawn - pogrzeb.

Aby zachować pełną chronologię wydarzeń przyszedł czas na streszczenie i przeanalizowanie jednego z najdziwniejszych i najbardziej skomplikowanych wydarzeń w całej sprawie mistyfikacji śmierci Michaela Jacksona. Mowa oczywiście o pogrzebie, (należałoby zaznaczyć) ostatnim pogrzebie, który odbył się 3.09.2009 na cmentarzu w Forest Lawn. Po długich, bo ponad dwumiesięcznych dyskusjach członków najbliższej rodziny zdecydowano się na złożenie ciała Michaela w jednej z krypt tego malowniczo położonego cmentarza. Dla przypomnienia, rodzina już raz pożegnała Michaela w tym właśnie miejscu, w Forest Lawn. Miało to miejsce 7 lipca tuż przed ogólnie transmitowanym memoriałem, który odbył się w hali Stamples Center. Niewątpliwie dziwna kolejność.
Ostatni pogrzeb pierwotnie planowano na 29 sierpnia (urodziny Michaela), ale przełożono go jeszcze o kilka dni podobno z powodu tego, iż świadkowie Jehowy (Katherine Jackson jest tego wyznania) nie obchodzą urodzin i nie pozwalają by jakiekolwiek ważne wydarzenie odbywało się właśnie tego dnia. Szczegółów jednak nie podano.
Głównymi powodami zwlekania z terminem pochówku oprócz braku porozumienia były liczne sekcje zwłok oraz różnego rodzaju badania min histopatologiczne, którym poddawano Michaela i które miały pomóc w ustaleniu przyczyny jego „śmierci”.
Ciężko jest nam w to wszystko uwierzyć…dwa miesiące badań, różnego rodzaju ustaleń i przygotowań to chyba stanowczo za długo, nie chodzi tutaj już nawet o szacunek, jaki powinno się oddać zmarłemu, ale o sprawy czysto etyczne. Darujemy sobie szczegółowe opisy mamy nadzieję, że rozumiecie, co mamy na myśli.
Pragniemy również zaznaczyć, że badania, jakie zostały rzekomo przeprowadzone nie wykazały nic, co miałoby świadczyć, że Michael został zamordowany. Według wszystkich lekarzy, którzy badali ciało MJ, był on całkowicie zdrowy. Nasuwa się, zatem pytanie, dlaczego „zmarł”?....
Zanim przejdziemy do opisu przebiegu pogrzebu poświęćmy chwilę samemu miejscu, jakim jest cmentarz Forest Lawn.

Forest Lwan Glendale to jeden z najsławniejszych cmentarzy świata, nosi takie miano głównie dzięki pochowanym tam wielkim osobistościom, znanym: aktorom, piosenkarzom, milionerom itd.
Znajdują się tam ogromne zbiory dzieł sztuki. Monumentalne rzeźby, posągi z marmuru czy brązu oraz wiele znanych obrazów między innymi reprodukcje dzieł Leonardo Da Vinci. Ten publiczny cmentarz znajdujący się w Południowej Kalifornii został wybudowany w 1906 roku. Znakiem rozpoznawczym tego miejsca jest nawiązanie do istoty życia oraz tajemnicy śmierci i nieskończoności. Najpiękniejsza część całego ogromnego cmentarza charakteryzująca się widocznym przepychem znajduje się na północnym zachodzie. To tam usytuowane są najstarsze groby, niektóre nawet 200 letnie.
Na FL są pochowani miedzy innymi: Humphrey Bogart, Clark Gable, czy Brittany Murphy.

Powróćmy jednak do najważniejszych faktów.
Na uroczystości pogrzebowe zwane oficjalnie „Celebracją życia króla popu Michaela Jacksona” (brzmi raczej jak huczne świętowanie jakiegoś jubileuszu) mieli zostać zaproszeni tylko najbliżsi tzn rodzina i przyjaciele, taka informacja została podana opinii publicznej. W rzeczywistości nie do końca tak to wyglądało. Na specjalnie przygotowanej części cmentarza,  na której położono zielone tworzywo i ustawiono białe krzesła ( po 7 krzeseł w każdym rzędzie) zgromadziło się około 250 osób, wśród nich bliscy współpracownicy MJ, rodzina, kilku artystów i przyjaciół.
Czymś, co jednak ogromnie nas zdziwiło był brak dalszej rodziny: bratanków, siostrzeńców. Zaskakujące zważywszy na to, że widoczne miejsca zajęła np. żona Jermaine Halima, czy ówczesna partnerka Tito Sonia… czy były one bardziej zżyte z Michaelem niż jakby nie patrzeć bliska rodzina?.
Postanowiłyśmy zamieścić listę osób, jakie udało nam się rozpoznać. O dziwo, nie było to proste, ponieważ na uroczystościach pojawiło się wiele osób, które kojarzymy z wyglądu, natomiast nie jesteśmy w stanie podać ich nazwisk. Jesteśmy jednak przekonane, że przybyło tam wielu aktorów znanych tylko i wyłącznie z kilku ról drugoplanowych. Czyżby kolejna sytuacja ze statystami?, a może Kenny Ortega zaprosił do uczestnictwa swoich znajomych?... Ale do tego tematu wrócimy trochę później. Spójrzmy na listę….
Rodzina: Kathrine Jackson, Joe Jackson, Tito Jackson, Jackie Jackson, Marlon Jackson, Jermaine Jackson, Randy Jackson, La Toya Jackson, Rebbie Jackson, Janet Jackson. Dzieci: Prince I Jackson, Paris Jackson, Prince II Jackson „Blanket”. Popularni bliscy przyjaciele: Elizabeth Tayler, Mccaulay Culkin ze swoją dziewczyną Milą Kunis, Chris Tucker z żoną Benissimą, Tatiana Thumbtzen.
Twórcy “This is it”: Kenny Ortega, Travis Payne, Randy Phillips, oraz Paul Gongaware również z AEG. Tancerze z “This is it”: Timor Steffens, Danel Celebre, Misha Gabriel, Chris Grant, Shannon Holtzapffel, Devin Jamiesson, Charles Klapow, Dres Reid oraz Mekia Cox.  Jak wiadomo pełnili oni role obsługi podczas trwania uroczystości czy to nie dziwne???.






Berry Gordy razem z Suzanne de Passe, Al Sharpton, Stan Winston, Clifton Davis, Corey Feldman z żoną Susie (swoją drogą zastanawiamy się, co ci dwaj panowie właściwie tam robili), Pastor Lucius Smith, który ponownie jak memoriał rozpoczynał całe uroczystości (tego nie widzimy, ale możemy przeczytać w programie pogrzebu). Ochroniarz Alberto Alvarez, (który pracował dla Michaela przez 18 miesięcy), Karen Faye, oraz adwokaci Michaela: Brian Oxman, Thomas Masserau i John McClain. Nie wiemy jak właściwie było z Quincy Jonsem, którego widzimy tylko na jednym zdjęciu, oraz Miko Brando i Davidem Rottenbergiem, których również możemy zobaczyć tylko na fotografiach i to głównie z samochodu. Warto również zwrócić uwagę na mężczyznę w kapeluszu, który wzbudzał wiele kontrowersji. Według nas jest to znany charakteryzator Rick Baker, z którym Michael kilkakrotnie współpracował.


Rick Baker
Co z resztą zgromadzonych? Kim w zasadzie byli? Kolejne pytania bez odpowiedzi.

Transmisja, jaką mieliśmy możliwość zobaczyć na CNN-ie przedstawiała oczekiwanie zaproszonych gości na przyjazd rodziny oraz trumny z ciałem. Oczekiwanie to znacząco się wydłużyło, ponieważ rodzina dotarła na miejsce z około 2 godzinnym opóźnieniem.
Czy to nie dziwne, spóźnić się na pogrzeb swojego syna, brata, ojca?.
Nie podano również jednej konkretnej przyczyny spóźnienia… jak już zdążyliśmy się przyzwyczaić każdy z Jacksonów mówił zupełnie, co innego.
Pierwsza wersja brzmi następująco: Katrine Jackson była tak bardzo zrozpaczona, że ciężko było jej dotrzeć na pogrzeb. Niewątpliwie ciekawe, biorąc pod uwagę, że zaledwie dzień po śmierci syna bez żadnych oznak załamania udała się na zakupy i do manicurzystki. Inna wersja głosi, że czekano na to, aby ruch drogowy znacząco się zmniejszył i aby dotarcie na miejsce było łatwiejsze. Jeszcze bardziej zaskakujące tłumaczenie. Z tego, co pisało TMZ przejazd na cmentarz był perfekcyjnie przygotowany, niektóre ulice były ogrodzone lub pozamykane. Dodatkowo rodzina miała możliwość dopasowania godziny i dnia uroczystości tak, aby nie było żadnych problemów i deklarowała, że tak też zrobiła. Więc, o co chodzi?, czyżby o szukanie tłumaczenia na siłę?.

Analizując wszystkie dostępne w internecie zapisy pochodzące z tego dnia doszłyśmy do wniosku, że pogrzeb był nagrywany w studio, natomiast dnia 03.09.2009 goście, zjawili się na Forest Lawn tylko w celu uwiarygodnienia wydarzenia.
Zważywszy na to, że osoby zamieszane w hoax mają do dyspozycji najlepszych fachowców z każdej potrzebnej dziedziny, także grafików komputerowych, rozważamy dwie opcje: albo mieli bardzo mało czasu na montaż, albo specjalnie ukryli w tych fragmentach wskazówki.

Ogólnie dostępna transmisja trwała zaledwie kilkanaście minut i była odtwarzana w zasadzie  w kółko. Pomimo, iż dane nam było zobaczyć zaledwie wspominane już wcześniej oczekiwanie zgromadzonych oraz sam przyjazd rodziny i trumny przy dokładniejszej analizie okazało się, że fragmenty te zawierają wiele interesujących informacji. Zacznijmy od ogółu całego nagrania. Pierwszą istotną i widoczną, rzeczą, jaka na pewno przykuła uwagę każdego fana Michaela to wszechobecne motywy pochodzące z teledysku i sesji zdjęciowej do piosenki „Liberian Girl”. Widzimy dwa wielkie zdjęcia z sesji do LG z obu stron trumny, zdjęcie z ostatniej sceny teledysku na okładce księgi pamiątkowej, czerwone krawaty braci oraz fioletowe irysy, pomiędzy białymi liliami w bukiecie umieszczonym na trumnie.






 

 



Bezapelacyjnie reżyserem (lub też odgrywającym rolę reżysera) całego pogrzebu był Kenny Ortega. W wielu fragmentach widać jak dyryguje on ludźmi, z gestykulacji można wywnioskować, że wszystko idzie według jakiegoś wcześniej ustalonego planu. Rozsadza gości i tłumaczy tancerzom, co mają robić. Pomagają mu w tym oczywiście Travis Payne oraz Randy Phillips. Wszystko, co się działo jest jakieś takie znajome nieprawdaż?.
Wróćmy jeszcze na chwilę do motywu „Liberian Girl”, Kenny najprawdopodobniej w przygotowaniu scenariusza ceremonii wzorował się na tym teledysku. Popatrzmy: najpierw rozmowy i oczekiwanie gości chwilę później wszyscy (nazwijmy) „aktorzy” zgromadzeni i pokazani zostali w jednym miejscu tuż przed samym przyjazdem trumny. Następnie w momencie przyjazdu karawanu i umieszczenia trumny w specjalnie wyznaczonym miejscu film się kończy. Cóż, spore podobieństwo do teledysku…., przypominamy, że tam akcja kończy się, w momencie, gdy Michael obserwujący i kręcący w ukryciu całe wydarzenie w końcu się ujawnia. Według nas Michael i tym razem zorganizował a może nawet i nagrywał tę uroczystości oczywiście na swoje własne potrzeby. Najprawdopodobniej będzie to jedna ze scen, jakie kiedyś zostaną wykorzystane w „Dome Project”.
Przypomnijmy sobie, że jakiś czas po pogrzebie rodzina reagując na ataki ze strony mediów oraz fanów, które sugerowały, że pogrzeb wyglądał jak film oraz, że był dziwny mówiła, że wszystko było nagrywane, w jakości HD ponieważ zapis z pogrzebu miał być wydany na DVD. Spotkało się to z jeszcze większą krytyką, dlatego chyba też zaniechano tego pomysłu. Później pojawiły się również informacje o wykorzystaniu fragmentów pogrzebu w reality show braci Michaela „The Jack5on family dynasty” oraz w dodatkach do filmu „This is it”. W dodatkach nie było żadnej choćby najmniejszej wzmianki o pogrzebie, w reality show minimalne. Także, w jakim celu podjęto tyle trudów z przygotowaniami i nagraniem? Dla nas odpowiedz jest bardzo prosta.


Zupełnie nie wiemy, co stało się z Quincy Jonsem, Miko Brando i Davidem Rottenbergiem o tym, że byli na pogrzebie miałyby świadczyć fotki, które obiegły świat, jednak na żadnym filmiku ich nie widać, więc albo przybyli tam później, (ale kiedy?) albo w ogóle ich tam nie było. To utwierdza nas w przekonaniu, że sama ceremonia była nagrywana wcześniej, a tylko telewizja utrzymywała, że jest to relacja LIVE.


 

Quincy Jones
 

Elizabeth Tayler


Berry Gordy, Suzzane de Passe


 

Miko Brando
 

Kathrine Jackson Joe Jackson

 
Rebbie Jackson

Zdziwiło nas również zachowanie wieloletniego przyjaciela Michaela, Mccaulaya Culkina oraz jego dziewczyny. Nurtują nas pytania, dlaczego przez cały czas siedzieli oni z tyłu, z dala od wszystkich z nikim nie rozmawiając?. Może, dlatego, że w ogóle ich tam nie było i po prostu w tym miejscu najłatwiej było ich wkleić?. Odnosimy wrażenie, że pogrzeb miał być swoistą odpowiedzią na wątpliwości, jakie pojawiły się po memoriale. Były one związane z nieobecnością na nim między innymi: Elizabeth Taylor, czy właśnie, Mccaulaya Culkina. Jednak po 3.09, pojawiły, się nowe wątpliwości. Przede wszystkim pytanie, co właściwie dzieje się z Dianą Ross, czemu nie przyszła na ostatni pogrzeb swojego bardzo bliskiego przyjaciela?, gdzie podziewał się Lionel Richie. Podobnie z Lisą Marie Presley mówiono, że była na FL, ale nikt jej nie widział, nie ma też żadnego zdjęcia, które potwierdzałoby jej obecność.




Mccaulay Culkin, Mila Kunis

Twórcy tego przedsięwzięcia, (bo tak to chyba trzeba nazwać) starali się za wszelką cenę je uwiarygodnić i podkreślić, że relacja, która pokazywana była w TV jest relacją transmitowaną na żywo..  W związku z tym niejaki Rick Baker zwany też Hat manem zabrał ze sobą telefon, przez który cały czas rozmawiał (wspaniałe zachowanie) abstrahując jednak od tego zwróćmy uwagę na to, co mówi. Skorzystałyśmy z pomocy osoby umiejącej czytać z ruchu warg.
„Widzisz mnie w TV?” tak brzmiały jego słowa. Jakby ta cała sytuacja nie wyglądała, co to w ogóle za pytanie?. Podobnie jak wpisy pochodzące z 3.09.2009, opublikowane na oficjalnym profilu na twitterze przez Al.’a Sharptona. W samej treści twettów nie ma nic, co świadczyłoby o tym, że mamy do czynienia z hoaxem, ale jak spojrzymy na sposób i godziny publikacji twettów robi się ciekawie. Spójrzmy:

- I am sitting at the burial services of michael jackson. I am talking to actress Lisaraye Mc Coy who was at NAN when MJ came and Tom Mesereau 7:30 PM Sep 3rd, 2009 from web
- Tom represented MJ in the child molestation case. We are all discussing his battles. This is a real moment for those who witnessed what he 7:33 PM Sep 3rd, 2009 from web
- What MJ went through was so unfair, yet he succeeded. In the end, he was the biggest artist ever. He faced the headwinds but he made it . 7:37 PM Sep 3rd, 2009 from web
- I just spoke at the conclusion of tributes. Gladys knight sang her heart out. Now we prepare to lay him top rest. 9:11 PM Sep 3rd, 2009 from web
- MICHAEL JACKSON HAS BEENb LAID TO REST 9:45 PM Sep 3rd, 2009 from web

Zastanawiające, po co właściwie ponownie nawiązał do tego jak bardzo skrzywdzono Michaela oskarżając go o molestowanie?. Informował również o tym, z kim aktualnie rozmawia tak żebyśmy nie mieli żadnych wątpliwości gdzie jest. Szkoda tylko, że nie pomyślał, skąd wysyła twetty, i o tym, że ta informacja najzwyczajniej w świecie się wyświetli. Otóż wysyłał je ze strony: www.twitter.com („from Web”). Gdyby Al korzystał z blackberry albo internetu w telefonie pojawiłaby się informacja: „from UberTwitter.”….Kiepskie manewry, które każą nam przypuszczać, że albo Al.’a w ogóle nie było na cmentarzu w dniu pogrzebu albo ktoś publikował wpisy, na twitterze w jego imieniu pilnując całego harmonogramu zdarzeń tak, aby w żaden sposób niczego nie zdradzić.
Niestety nie mamy możliwości aby potwierdzić którąkolwiek z tych tez , ale pamiętamy o tym, że naprawdę nie wiadomo co w całym przekazie było prawdą a co fikcją. Podejrzewamy, że więcej było jednak fikcji.


Od tego momentu będziemy bazować na tym filmie.





Mamy również i inne argumenty, które dowodzą, że nasze przypuszczenia nie są bezpodstawne. Kolejne mankamenty to ewidentne pomyłki przy montażu. Idealnie widać to na przykładzie cienia mężczyzny, którego nie umieszczono na przejeżdżającym obok niego idealnie nawoskowanym samochodzie. Odbiło się na nim wszystko z wyjątkiem tego mężczyzny, który siedział najbliżej (0:06- 0:09).
Kolejnymi bardzo ważnymi wskazówkami są nietypowe zmiany w tle. Wiele przesunięć, oddaleń, przybliżeń a nawet pojawianie się i znikanie różnego rodzaju elementów. Takie zabiegi nie są możliwe, jeśli film jest kręcony w rzeczywistości i zwykłymi metodami. W pogrzebie Michaela Jacksona takich tricków było niestety (albo stety) mnóstwo.


Zwróćmy uwagę na drzewo znajdujące się obok koszy na śmieci. Najbardziej widoczne jest to w dwóch fragmentach filmu 4:26 oraz 5:28. W pierwszym fragmencie drzewo znajduje się obok szarego kosza w drugim fragmencie nie widzimy już drzewa, dosłownie jakby przez tą minutę wyparowało …. Tak ewidentne pomyłki to już nie może być przypadek. Jeśli w filmie nie jest to wyraźne poniżej publikujemy screeny:


 

....widoczne drzewo 

 

brak drzewa....

Jeszcze jedna rzecz godna uwagi mowa o samym tle. Ewidentna sztuczność już chyba nikogo nie dziwi, ale spójrzmy na perspektywę, której po prostu nie da się oszukać. Porównajmy  kilka zdjęć, które udało nam się znaleźć w internecie.


 

  

  

 

Jeżeli te zdjęcia nie są dostatecznie przekonującym dowodem wystarczy obejrzeć film, skupiając się jedynie na tle… i następnie porównać je ze zdjęciem f5.






Pomimo, iż zdjęcie pochodzi z  2007 roku a nie 2009 nie sądzimy by alejki i drzewa zmieniły położenia.


Swoją rolę odegrała również ta zielona powierzchnia, na której ustawione były krzesła oraz trumna. Dowodzi ona temu, iż wszystko to, co widzieliśmy było nagrane w studio na „green screen”. Podstawową zasadą nagrywania w ten sposób jest idealne oświetlenie. Dlatego też na cmentarzu zainstalowano wielkie lampy, które miały wszystko perfekcyjnie oświetlać. Dla przypomnienia podobne lampy użyto przy kręceniu fragmentów teledysków do piosenek „Smooth criminal” oraz „They don’t care about us”, które były pokazane w „This is it”. Samolot transmisyjny pokazywał z lotu ptaka wszystko, co rzekomo działo się na cmentarzu. Bardzo dziwne są dwie rzeczy…pierwsza: rodzina pierwotnie wyraziła zgodę na to, aby, taki samolot mógł się znaleźć w tamtejszej przestrzeni podniebnej natomiast kilka dni po pogrzebie zaczęli mówić, że to było naruszenie ich prywatności. Czy bali się, że zobaczyliśmy zbyt wiele?. Pamiętajmy, że to samolot uświadomił nas o, wykorzystaniu metody „green screen”, to dzięki temu przekazowi zobaczyliśmy wielkie lampy umieszczone nad cmentarzem.






Analizując wnikliwie filmy oraz udostępnione zdjęcia (a propos zdjęć do sieci przedostało się ich zaskakująco mało, zaledwie kilka… na filmikach widać kilku fotografów dokumentujących to wydarzenie, więc dlaczego nam pokazano tak nieliczne zdjęcia?, czyżby  specjalnie?. Niektóre są naprawdę dziwne i nie zgadzają się z filmami. To jeden z najważniejszych dowodów na to, że coś jest nie tak) doszłyśmy do wniosku, że ta perełka kinematografii była kręcona na różnych planach i najprawdopodobniej składa się z trzech potężnych części.
Pierwsza część to oczywiście tło stworzone przez grafików komputerowych, (zwróćmy uwagę na dziwne załamania przy krawężnikach, nieproporcjonalnie wielkie lub małe drzewa, dziwnie wąskie ścieżki….) druga to droga, po które wjeżdżają i wyjeżdżają samochody, i trzecia to obszar z białymi krzesełkami i zgromadzonymi ludźmi. Wszystko perfekcyjnie zmontowane, ponakładane na siebie tworzy jeden, spójny przekaz. Nic bardziej mylnego, nie tworzy spójnego obrazu, różnice i niedociągnięcia są widoczne gołym okiem. Pamiętajmy o słowach wypowiedzianych przez jednego z twórców „This is it”: „Ten cały projekt to wielkie show iluzji wizualnych”, dlatego też nie bójmy się przejrzeć na oczy i uświadomić sobie, jaka jest prawda. Musimy zrozumieć, że pogrzeb Michaela Jacksona na Forest Lawn w istocie w ogóle się nie odbył.
 Pomijając wszystkie opisane powyżej dowody i niedociągnięcia całe przedstawienie było bardzo dobrze wyreżyserowane. Sam Kenny Ortega najwyraźniej miał tego świadomość, spójrzmy na fragment 1:09 – 1:18
Kenny Ortega: „It’s perfect”
Oraz fragment 3:47-3:51 i wsłuchajmy się w krótkie dialog panów Ortegi i Payne.
Travis Payne: „thanks”
Kenny Ortega: „so do I, it’s all mine, thanks”


Doskonałe potwierdzenie wcześniejszej tezy, kto odgrywał te najważniejsze role.
To jednak nie koniec rewelacji podsłuchanych od samych uczestników tego przedsięwzięcia. Kolejne zdania nie są już tak wyraźne, ale przy dokładniejszym wsłuchaniu się dość zrozumiałe.
- Kobieta rozmawiająca z aktorem Chrisem Tuckerem opowiadała mu jak zareagowała, gdy dowiedziała się, że MJ żyje.
- Clifton Davis w rozmowie z Elizabeth Taylor wypowiedział następujące słowa (1:41) …"on będzie za tobą naprawdę tęsknił”. Kogo aktor miał na myśli?, czyżby Michaela?, to trochę dziwne w wypadku osoby, która nie żyje.
- Słyszalny jest również głos osoby znajdującej się poza kadrem, który porusza trzy istotne kwestie:
(7:30) “ANYTHING THAT WILL stop the king of pop from doing concerts” – “Nic nie powstrzyma go przed zagraniem koncertów”, jakich koncertów?, czyżby tych po powrocie?
 (7:07-7:09) "I can't believe he did this!" – “Nie mogę uwierzyć, że on to zrobił” – chyba nikt nie może.
-„Niestety zostaliśmy oszukani”… Z tym całkowicie się zgadzamy Michael oszukał praktycznie cały świat.

Wypowiedzi te są wyrwane z kontekstu i nie muszą mieć bezpośredniego związku ze sprawą mistyfikacji, ale pamiętajmy, że to twórcy decydowali, jakie fragmenty dokładnie usłyszymy i zobaczymy. Nie sądzimy, aby był to czysty przypadek. Doskonale wiemy, że w tej sprawie nic nie dzieje się przypadkowo.


Należy wspomnieć jeszcze o księdze pamiątkowej w zasadzie o dwóch. Pierwsza, tradycyjna, duża, do której wpisywały się osoby przyjeżdżające na cmentarz. Starałyśmy się wywnioskować coś z tych wpisów, ale jakość filmików niestety na to nie pozwala.
Zdołałyśmy odczytać zaledwie dwa a w zasadzie jeden wpis… Randy Phillips napisał: „Mikey we almost make it”, co można interpretować, jako “Mikey już prawie dobrnęliśmy do końca” do końca, czego?, misji zmiany nastawienia ludzi do mediów, hoaxu, a może czegoś znacznie głębszego?. Wyraźny jest również napis „LIVE”, który jest pierwszym wyrazem zdania. Został on napisany drukowanymi literami. Niestety ciężko powiedzieć, co jest napisane dalej i kto jest autorem tego wpisu.




Druga książka natomiast to cienka zaledwie kilkustronicowa publikacja, którą otrzymał każdy z zaproszonych gości. Strona tytułowa to zdjęcie Michaela z uśmiechem na twarzy pochodzące z ostatniej sceny teledysku LG. Na kolejnych stronach były wpisy rodziny (doskonale znane z memoriału) oraz dość bogata biografia Michaela przedstawiająca go, jako geniusza, jako wspaniałego, szlachetnego i niesamowitego człowieka. Do tego zdążyliśmy się już jednak przyzwyczaić po 25.06.2009, wszyscy tak go opisują, zupełnie zapominając o wcześniej wypowiadanych słowach. Opisano również program samego pogrzebu. Zaznaczono, że całe uroczystości rozpocznie podobnie jak na memoriale Pastor Lucius Smith oraz wspomniano gdzie odbędzie się stypa. Ostatnia strona to mozaika złożona z małych zdjęć Michaela przedstawiających najważniejsze wydarzenia z jego życia oraz z najbliższe mu osoby.


Strona tytułowa znajduje się wyżej.


 

Ostatnia strona księgi



Po zakończeniu głównych uroczystości pogrzebowych goście udali się do znanej włoskiej restauracji „Villa Sorriso”, gdzie odbyła się wspomniana już wcześniej stypa. Cytowany przez nas kilkakrotnie portal TMZ nazwał ją „After party”, co pomijając samą inicjatywę idealnie pasowało do całego wydarzenia. Organizacją zajął się tym razem najmłodszy z braci Michaela Randy. Na pytanie, czym kierował się przy wyborze lokalu odpowiedział, że restauracja ta jest pięknie położona i doskonale znana całej rodzinie Jacksonów. Może znani są im również właściciele, którzy mieli swój wkład w pomoc przy organizacji?. Spójrzmy i odpowiedzmy sobie na pytanie, czy chcielibyśmy, aby nasza stypa odbywała się w takim miejscu?. Miejsce to słynie z hucznych imprez, niekoniecznie moralnych.


Goście nie zachowywali się tak jak ludzie, którzy mieli żegnać bliską osobę. Bardzo chętnie pozowali do zdjęć, żartowali i uśmiechali się. Ktoś przebrany za Michaela opuszczając lokal tańczył na ulicy przed zgromadzonymi pod drzwiami fanami. Czy takie zachowanie można uznać za normalne?. Niektórzy powiedzą, że może to być spowodowane dość długim odstępem czasowym między śmiercią a pogrzebem, ale nawet to nie usprawiedliwia i nie tłumaczy zachowania tych ludzi. Przypominamy jak bracia opowiadając o Michaelu i jego „śmierci” płakali pod publiczkę w swoim reality show było to po 6 miesiącach od 25.06.09 tutaj minęło zaledwie 2 a wszyscy po prostu dobrze się bawili. Dowiedziałyśmy się również, że na stypie pojawiło się około 25-50 więcej gości więcej niż na cmentarzu. Hmm zaskakujące, ktoś odpuścił sobie właściwe pożegnanie, żeby następnie przybyć na darmową „imprezę”?? niewiarygodne…a może to rodzina nie zaprosiła tych kilkudziesięciu osób na cmentarz? Czyżby niektórzy zupełnie nie pasowali do idealnie wyreżyserowanego pogrzebu?. Najprawdopodobniej chodzi jednak o to, że wydarzenia z cmentarza i to, co działo się w „Villi Sorriso” były kręcone w innym czasie.



Tutaj film z "After party" : http://www.tmz.com/videos?autoplay=true&mediaKey=8bb7985f-bc86-4352-8538-7e489f7a0f04


Na zakończenie przeanalizujmy jeszcze koszty całego pogrzebu. Zostały one opisane w czołowych amerykańskich gazetach dopiero miesiąc po samym pogrzebie. Dość dużo czasu zajęło im obliczenie wszystkiego. Według ujawnionych dokumentów cały pogrzeb kosztował 1,09 miliona dolarów w tym 35.000 $ za strój i 16.000 $ za kwiaty. Strasznie ogólnikowo potraktowano te podliczenia. Zaskakuje suma przeznaczona na kwiaty, czyżby chciano zwrócić naszą uwagę właśnie na kompozycje bukietów?!.

J.A.M

15 lut 2010

Rodzina ah rodzina

W poprzednich notkach przedstawiłyśmy wam ciekawe wywiady z osobami, które w ostatnim czasie współpracowały z Michaelem. Do tej pory mało miejsca poświęciłyśmy rodzinie… teraz postanowiłyśmy naprawić swój błąd i przeanalizowałyśmy dość wnikliwie kilka wywiadów. Uważamy, że w ogólnym rozrachunku rodzina wspaniale trzyma się planu i mówi niewiele podejrzanych rzeczy lub też wzorowo je maskuje, w odróżnieniu np. od panów Ortegi czy Payne. Nam udało się wychwycić jednak kilka słów, które wzbudziły nasze zainteresowanie i zaprowadziły do zbudowania teorii na temat ról, jakie w całej sprawie odgrywają poszczególni bliscy Michaela.
Zaczniemy od dwóch osób, którym przypadły najtrudniejsze zadania, jednak jak od dawna wiadomo są to osoby bardzo odporne psychicznie, więc z wszystkim idealnie sobie radzą.
Mowa o ojcu Michaela Joe i jednej z jego sióstr La Toyi. Joe od kilkunastu lat zmaga się z negatywnymi opiniami na swój temat po tym jak na światło dzienne wyszły metody, jakie wprowadzał i stosował w wychowaniu dzieci, La Toya po swoich przygodach związanych z występami w filmach dla dorosłych oraz nieudanych próbach zaistnienia na scenie muzycznej też nie cieszyła się zbytnią sympatią. W podsumowaniu wyjaśnimy wam, dlaczego włożyłyśmy Joe i La Toyę do jednej szuflady.
Ale wszystko po kolei, pierwszym wywiadem, jaki rozpiszemy będzie wywiad z Joe, który przeprowadził nie, kto inny jak doskonale nam znany Larry King.
Wywiad ten jest wart uwagi, zwróćmy uwagę głównie na zachowanie Joe.






Na samym początku Joe zdradził, iż rzekomo od fanów dowiedział się, że Michael umiera stwierdził nawet, że nie śledził przebiegu wydarzeń w TV tylko, że to właśnie fani na bieżąco  informowali go jaka jest sytuacja.

A więc ojciec miał kontakt z fanami syna hmm i na dodatek tak bardzo się przejmował tym, że Michael umiera, że nie skontaktował się z pozostałymi członkami rodziny lub najbliższymi przyjaciółmi czy też współpracownikami… no bardzo ciekawa historia. Zdecydowanie fani są bardziej poinformowani niż np. osobisty ochroniarz.

Larry: "Joe jak się czujesz po czterech tygodniach od śmierci twojego syna?"
Joe: Bardzo mocno to wszystko przeżyłem, ale jestem silną osobą, więc nie dałem tego po sobie poznać.

Zaskakujące wyznanie zaledwie po 4 tygodniach od tak traumatycznego wydarzenia. Jeśli go to nie ruszyło to albo jest on całkowicie pozbawiony uczuć albo też ma świadomość tego, że Michael żyje. „Jestem silną osobą” – człowieku mówisz o swoim dziecku.

L: „ A jak to wszystko znosi Kathrine?”
J: „Kathrine jest bardzo ciężko, zresztą mnie to nie dziwi. Cały świat cierpi z powodu tej ogromnej straty, naszej straty.

Szkoda tylko, że Larry nie zapytał o reakcje świata (czyżby chęć zwrócenia uwagi na to ile osób na całym świecie rozpacza teraz po Michaelu?), ale konkretnie o to jak się czuje Kathrine, Joe a i owszem udzielił odpowiedzi, ale bardzo krótkiej i mało konkretnej, jakby nie chciał drążyć dalej tematu. W sumie, o czym miał opowiadać? O tym, że matka dzień po śmierci syna odwiedziła manicurzystkę czy udała się na zakupy, a może o tym, że brała udział w programach rozrywkowych, w których tematem przewodnim była muzyka Michaela?. Czy tak się zachowuje rodzić po stracie ukochanego dziecka? 

L: „a jak trzymają się dzieci?”
J: „ dzieci mają się dobrze, dziękuję, bardzo dobrze”
(2:48 - widać lekki uśmieszek)

Na logikę, jak mogę czuć się dobrze po stracie najbliższej sobie osoby? Niemożliwe. Chociaż z drugiej strony taka reakcja w ogóle nas nie dziwi. Wydaje nam się, że Joe został  poproszony o to by nie opowiadać o dzieciach. Zastanawia nas tylko ten uśmiech, który pojawia się na jego twarzy. Najwyraźniej zapomniał, o czym właściwie mówi.

L: „A co z Janet?”
J: „Również wszystko dobrze, to się zdarza”

….ale co się zdarza?. Zdarza się, że ludzie umierają, czy może, że kiedy odchodzi ktoś bliski niektórzy członkowie rodziny bardzo szybko dochodzą do siebie po takim wydarzeniu?..
Co Joe chciał przez to powiedzieć?!.

L: „Jermine powiedział, że wołałby umrzeć zamiast Michaela. Co o tym myślisz jako ojciec?
J: „Nie wiem, to powiedział Jermine”
L: „Co czułeś jak to usłyszałeś”?
J: „To mówił Jermine, być może to jest sposób, w jaki odreagowywał to wszystko,., ale to Michael nie żyje, tak to już jest”

W ogóle zastanawia nas, dlaczego Larry zadał takie pytanie?!, czyżby chciał obudzić w Joe jakieś rodzicielskie reakcje?. Tak czy inaczej niezbyt mu się to udało. Joe pozostał nieugięty i z uporem maniaka sugerował, że takie jest życie. Podkreślił również, że Michael nie żyje, aby już nikt nie miał żadnych wątpliwości. A może Larry (niewątpliwie zamieszany w hoax)  nie nawiązał do słów Jermy przypadkowo?, może chciał zaznaczyć, że Jermaine to istotna osoba w całym hoax?!

L: „Czy to jest trudne do zaakceptowania?”
J: „… do zaakceptowania, czego?”
L: Tego, że twój syn odszedł.
J: „Oczywiście, to jest bardzo ciężkie i to nie tylko dla mnie, ale również dla całej rodziny i dla całego świata. Michael wiele znaczył dla wielu ludzi. Mało osób było mu wdzięcznych za to, co robił.

I w tym wywiadzie no mogło zabraknąć podkreślenia tego, jak wspaniały „był” Michael.
Ok. 4.00 minuty Joe ewidentnie wyglądał na zagubionego i nie wiedział, w jaki sposób ma powiedzieć (zaczyna się jąkać), że Michael był niedoceniany.

L: „Przemówienie małej Paris było bardzo uczuciowe i niesamowite, czy według ciebie powinna była ona w ogóle przemawiać?”
J: „Ona jest jedną z Jakcosnów i tyle mogę o tym teraz powiedzieć. Była dość zdenerwowana.”
L: „Czy to są geny?”
J: „hah, oczywiście, że to geny. Cóż, innego to by mogło być.”

No tak Paris „była dość zdenerwowana” chyba każdy by był zdenerwowany i to nie dość zdenerwowany a bardzo zdenerwowany. Przemawiać w tak ciężkim momencie swojego życia przed milionami widzów.
Joe zbytnio nie rozwinął tego tematu, ponieważ tak jak wspominałyśmy wcześniej nie mógł. Oczywiście geny ahhh, to by wyjaśniało odporność Michaela przy podjęciu wielu niewątpliwie ciężkich decyzji przy całym organizowaniu hoaxa. Najbardziej zastanawia jednak stwierdzenie „tyle mogę o tym teraz powiedzieć” teraz???, tzn, że kiedyś dowiemy się więcej, a kiedy?, może jak wróci Michael i wszystko sam nam wyjaśni?!

L: „Myślisz, że dzieci Michaela zaistnieją w show-biznes?”
J: „Na razie nie mogę na ten temat nic powiedzieć, po prostu nie wiem. Obecnie, odpoczywają, oglądają tv itd.”
L: „Wszyscy z twojej rodziny są obecni w show-biznes, gdyby twoje wnuki też chciały zgodziłbyś się na to?”
J: „wiem, w jakim kierunku zmierzasz Larry”
L: „ nie zmierzam w żadnym konkretnym kierunku”
J: „One powinny być tym, kim są teraz tzn dziećmi”
L: „Czyli, to całe zamieszane że chcesz wkręcić dzieci do show-biznesu to...?”
J: (podniesiony ton) „To nie prawda”.
L: „Spędzasz czas z wnukami?”
J: „Jestem w Las Vegas, dlatego nieczęsto mam możliwość się z nimi widywać.”

Ponownie użył słowa „na razie” hmm wygląda na to, że tatuś miał sporo do powiedzenia ale coś lub ktoś mu na to nie pozwalało.

L: „Gdzie jest ciało Michaela?”
J: (Chwila zastanowienia) „Nie wiem...Nie wiem...”
L: „Jesteś ojcem?!”
J: „Byłem na memoriale, teraz muszę się dowiedzieć, gdzie jest. Powiadomię cię jak tylko się o tym dowiem.”
L: „Jako ojciec powinieneś to wiedzieć.”
J: „Tak powinienem, ale nie chcę teraz o tym rozmawiać”

Najbardziej dziwna odpowiedz, jak można nie wiedzieć, gdzie znajduje się ciała własnego dziecka?. Najwyraźniej było to kłamstwo albo forma zasugerowania, że podczas memoriału, który odbywał się w Stamples Center w trumnie nie znajdowało się ciało Michaela. Sama forma wymiany informacji też była dziwna wyglądało to tak jakby obaj panowie wcześniej ustalili sobie cały scenariusz.. Larry świadomie podpytywał Joe…, następnie naprowadzając go na mało konkretną odpowiedz.
„Nie chcę teraz o tym rozmawiać” – teraz nie, ale kiedyś na pewno.

L: „Jermine powiedział mi, że widział ciało Michaela i, że pożegnał się z bratem. Czy ty również miałeś szansę ostatni raz zobaczyć syna?
J: „Tak pożegnałem się z nim, kiedy był hm…kiedy był tam naprzeciwko nas no wiesz… cały czas się z nim żegnam/teraz również się z nim żegnam. Odczuwam wielką stratę po moim synu Michaelu (był międzynarodową gwiazdą, był popularny na całym świecie).
L: „Nie widziałeś ciała?, nie złożyłeś mu ostatniego hołdu, nie powiedziałeś kilku słów?”
J: „Nie, nie zrobiłem tego.”
L: „Ale, mógłbyś?”
J: „Tak, mógłbym, ale chcę zobaczyć...tzn zapamiętać Michaela żywego. Nie chcę oglądać go w trumnie”
L: „W nawiązaniu do pogrzebu, czego po nim oczekujesz?”
J: „oczekuję, wielu rzeczy ale wiem, że nie wszystkie oczekiwania mogą się spełnić”


Nie uwierzymy w to, że ojciec, (jaki by nie był) nie pożegnałby się ze swoim własnym synem. Zastanawia fragment zdania „…kiedy był tam naprzeciwko nas” na przeciwko kogo?, rodziny?, Kogo?, no i gdzie?, na memoriale w SC?. Zero konkretów.
„Chcę zobaczyć….tzn zapamiętać Michaela żywego” no cóż za dyskretna pomyłka.., zobaczyć a zapamiętać, chyba jest pomiędzy tymi dwoma słowami dość spora różnica…
Kolejne „ale” czemu ojciec nie opisuje Michaela w sposób np.: Michael był wspaniałym człowiekiem, dobrym, szlachetnym itd. (tak zazwyczaj robią rodzice).? czemu opisuje go tylko i wyłącznie, jako międzynarodową gwiazdę wielkiego formatu?, może, dlatego, że w tej metodzie ukryty jest jakiś głębszy sens… może chodzi o zabezpieczenie się przed zdradzeniem jakiegoś szczegółu, który  mógłby skomplikować całą sprawę?, coś niewątpliwie musi w tym być.



Od tego momentu do rozmowy dołącza znany promotor Leonard Rowe, który zajmował się promowaniem gwiazd wytwórni Motown między innymi zespołu „The Jackson 5”.

L: „Czy z Michaelem w ostatnim czasie działo się coś złego?, czy był uzależniony od jakichś leków?”
L.R: „Wiedziałem, że z Michaelem dzieje się coś niepokojącego, znam go od ponad 30 lat i wiem, kiedy jest wszystko w porządku a kiedy coś jest nie tak”. 
L: „Joe co o tym myślisz?”
J: „Zgadzam sie z nim , on dobrze znał Michaela promował nas w Motown”
 
L: „ Ale jak podsumujesz słowa Leonarda, że z Michaelem nie było najlepiej?”
J: „ No tak wiem o tym, próbujemy dojść do tego, jak ta sprawa naprawdę wyglądała.”
L: „Nie byłeś zaskoczony, kiedy Leonard o tym mówił?”
J: „Nie, nie byłem”

Skoro zarówno Leonard Rowe jak i Joe wiedzieli, że z Michaelem coś się dzieje, czemu nie zareagowali?, czy to nie zastanawiające, że bliscy ludzie patrzyli na autodestrukcję Michaela i w żaden sposób mu nie pomogli?..., to wręcz niewiarygodne.

L: „ A co z wynikami autopsji, która była wykonana na zlecenie rodziny?”
J: „ Nie znam szczegółów, nie dostarczono mi jeszcze dokładnych wyników”.
L: „ Zupełnie cię nie rozumiem, jesteś przecież jego ojcem!”
J: „Tak jestem”
L: „a więc masz pełne prawo iść do nich i powiedzieć- chciałem prywatnej autopsji proszę pokazać mi jej wyniki”
J: ”Oni nie chcieli mi tego pokazać”.

Widocznie kiepsko się starał, albo żadnej autopsji najzwyczajniej w świecie nie było a on, żeby jakoś odwrócić uwagę po prostu zasłaniał się brakiem informacji.
Zwróćmy uwagę jak Larry drążył temat, naprowadzał, ale w taki sposób aby nie dostać konkretnej odpowiedzi. Niewątpliwie jest mistrzem talk showu umie tak manipulować swoim gościem, aby usłyszeć to co chce.
 

L: „Czy uważasz, że to tabletki stanowiły zagrożenia dla życia twojego syna?”
J: „To, co się stało Larry to coś innego niż tabletki.”
L: „Co masz na myśli?”
J: „Myślę, że to spisek”
L.R:  „Według mnie jest wiele podejrzanych wydarzeń wokół całej sprawy śmierci Michaela.
Przez całe życie Michael był kontrolowany i manipulowany. Nie mógł samodzielnie podejmować, jakich kol wiek decyzji, nie mógł żyć tak jak chciał.

Podczas gdy Leonard mówił Joe kilkakrotnie szyderczo się uśmiechał jakby bardzo bawiły go słowa promotora.

L.R: „W ostatnich dniach życia Michaela oraz zaraz po jego śmierci w całej sprawie pojawiło się mnóstwo podejrzanych i niejasnych zachowań i zdarzeń.
Było wielu ludzi, którzy kontrolowali Michaela, i mam tu na myśli ludzi, którzy zajmowali się jego finansami”
L: „Masz na myśli ludzi zarządzali ranczem „Neverland”?”
L.R: „To byli ludzie, którzy zajmowali się promocją trasy koncertowej, ludzi związani z AEG”
L: „Ale po co AEG miałoby to robić?, przecież, koncerty Michaela miały przynieść również spore zyski im samym”
 

Leonard zamiast przejść do konkretów ponownie zaczął się powtarzać i obwiniać o wszystko ludzi z AEG. 
Przez cały czas, gdy promotor mówił na twarzy Joe a momentami również i na twarzy Larrego pojawiał się uśmiech. Odniosłyśmy nawet wrażenie, że obaj panowie nabijali się z niedoinformowanego Leonarda. Widać, że albo człowiek zupełnie nie wie, o co chodzi lub też odgrywa rolę nieuświadomionego.

L.R: „Lekarz pomagał Michaelowi w domu, dostawał spore wynagrodzenie za swoją prace”

Hmm jesteśmy ciekawe jak to w ogóle było z Dr. Murrayem. Po co Michaelowi stała opieka lekarska skoro podobno był zdrowy (spójrzmy na wyniki autopsji i raportu, które tego dowodzą). Drugie sprawa jak zostało podane do opinii publicznej Murray nie miał podpisanej żadnej konkretnej umowy z AEG i ostatecznie nie otrzymał za swoją pracę pieniędzy. Więc kto w takim razie podpisał umowę z Dr. Conradem Murrayem?, czyżby sam Michael?!.

L.R: „ze mną lekarz nie mieszka, a z tobą Larry?
(Joe się śmieje)
Michael Jackson był uzależniony od leków i innych środków każdy o tym doskonale wie i nie jest to żadną tajemnicą.
(Joe ponownie się śmieje)
Leonard używając metafory zapytał: "czy umieściłbyś pod jednym dachem człowieka uzależnionego od kokainy i dilera?"
L: „Sugerujesz, że lekarz miał w domu kokainę?”
L.R: „ Tego nie powiedziałem Larry, chodzi o to, że lekarz był upoważniony do tego by podawać Michaelowi silne leki”

Od samego początku wywiadu Pan Rowe był zdecydowanym przeciwnikiem firmy AEG i starał się za wszelką cenę obwinić kogoś za to, co się rzekomo stało. A może jednak wie doskonale, o co chodzi i słowa, które wypowiedział miały być dla nas wskazówką. Może firma, AEG nie jest tutaj całkowicie bez winy, może była ona jednym z powodów, dla których Michael zdecydował się mistyfikować swoją śmierć.

L: „Joe, co myślisz o tym, co powiedział Leonard?”
J: „Jeżeli lekarz faktycznie podał Michaelowi jakieś leki uspokajające i on się więcej nie obudził to jest coś nie tak. Doktor nie był z nim obecny podczas snu. Nie wiem, co się tak naprawdę stało. Kiedy sanitariusze próbowali przywrócić Michaelowi podstawowe funkcje życiowe, on był już martwy”

Joe wcześnie kilkakrotnie bronił się swoją niewiedzą tym razem zabłysną i dowiódł, że jednak jest nieźle poinformowany np. na temat tego, że kiedy do domu Michaela przyjechała karetka jego syn już nie żył. Warto spojrzeć na oburzenie i dobitność, z jakimi Joe wypowiedział słowa „ He was dead”

L: „Joe rozmawiałeś z Michaelem o tych tabletkach i o jego problemach?”
J: „Nie”
L: „Dlaczego nie?”
J: „Nie miałem szansy.”
L: „Jesteś ojcem, mogłeś zadzwonić i powiedzieć, że się o niego martwisz. Widziałeś, że miał z tym problem. Dlaczego tego nie zrobiłeś?
J: „Utrudniała mi to ochrona Michaela”
J: „Kiedy ekipa medyczna nie mogła już nic zrobić, doktor uciekł. Szukano go 3 dni.
L: „A co powiesz o tym, że wszyscy wiedzą ze krzywdziłeś Michaela, kiedy był dzieckiem?
J: „To bzdura. Nigdy go fizycznie nie krzywdziłem, ja go tylko wychowywałem. To jest mój syn bardzo go kochałem i dalej go kocham.

Nie miał szansy na spotkanie się z własnym synem?, nie miał szansy na to, aby porozmawiać z nim telefonicznie?. Mocno naciągane.

L: „Czy czujesz sie winny? Masz wrażenie, że mogłeś coś zrobić?
J: „Mogłem, ale ochrona Michaela wszystko komplikowała”
L: „a co powiesz o tym wypadku, który wydarzył się na planie podczas kręcenia reklamy dla Pepsi?”
J: „Wiele czasu upłynęło zanim wrócił do pełni zdrowia. Ten wypadek zmienił całe jego życie”

Jak wiemy video z tego wypadku ujrzało światło dzienne dopiero po „śmierci” Michaela Jacksona, wcześniej wiedzieli o tym tylko najwięksi fani Michaela. Owszem wspominano o tym, ale nie przywiązywano do tego wypadku większej wagi. Według nas opublikowanie tego nagrania i cały szum wokół niego to nie przypadek. To jedyne video z udokumentowanym wypadkiem, więc posłużyło, jako dobre wytłumaczenie rzekomego uzależnienia Michaela od leków przeciwbólowych. Dowodem potwierdzającym nasze słowa niech będzie pytanie Larrego właśnie o to wydarzenie i odpowiedz ojca.



L.R: „Kiedy poznałem Michael nie miał żadnych problemów z lekami nie pił alkoholu ani nawet coli czy pepsi. W 1984 roku zaczął brać silne leki przeciwbólowe, aby uśmierzyć ból i z czasem zaczął się uzależniać. Powiedział mi o tym”
L: „Czy w związku ze skutkami tego wypadku i poważnym poparzeniom, jakim uległ robił sobie operacje plastyczne?”
J: „Nie wiem, jakie były powody, dla których robił sobie te operacje plastyczne, ale być może”
L: „A więc miał ich więcej tak?”
(Joe wyciąga telefon z kieszeni)
L: „Joe wszystko w porządku?:
J: „haha tak wszystko dobrze.”

Świetnie tylko, czemu wcześniej nikt nie mówił o tym wypadku, jako głównym powodzie wielu operacji plastycznych Michaela czy też właśnie, jako o początku uzależnienia od silnych leków?. Łatwiej było wypisywać głupoty typu: „Michael poddaje się kolejnym operacjom ponieważ chce być biały, Michael wszczepił sobie włosy, Michael bierze narkotyki itd. itp.). To video jest niewątpliwie istotną częścią całej sprawy, wiele wyjaśnia.

L: "Byłeś zaskoczony tym, że Michael nie uwzględnił cię w testamencie?”
J: „Nie, nie byłem zbytnio zaskoczony. To była jego decyzja, jego ostatnia wola. Nie czuję się pokrzywdzony, że nie wziął mnie pod uwagę. To się zdarza. Zostawił wszystko matce, która zadba o to by wszystko było tak jak ma być”.
L: „Jesteście w separacji?”
J: „Nie”
L: „Nadal jesteście małżeństwem?”
J: „tak”

Wygląda na to, że wszystkie informacje na temat tego, że Joe rości sobie prawa do części majątku syna i jest w stanie zrobić wszystko by dowieść, że on mu się należy to zwykłe plotki.

L: „Czy 25 marca otrzymałeś list od Randyego Phillipsa podpisanego przez Michaela, w którym było napisane, że zostałeś jednym z promotorów ?”
L.R: „to prawda”
L: „ a co z drugim listem pochodzącym z 20 maja 2009, w którym napisano, że tracisz swoje stanowisko na rzecz Franka Dileo i samego Randyego Phillipsa?”
L.R: „Nigdy nie otrzymałem takiego listu. Michael mógł się ze mną skontaktować przez telefon, napisać maila itd. jednak tego nie zrobił. Naprawdę nic o tym nie wiedziałem. AEG nie chciało, aby przy Michaelu był ktoś z poza ich grupy, która cały czas go kontrolowała.

L: „Joe czy planowałeś jechać na koncerty Michaela do Londynu?”
J: „Tak chciałem tam jechać, ale oni w ogóle nie chcieli, żebym kontaktował się z moim synem. Mieli świadomość tego, że będę obserwował wszystko, co oni robią”
L: „a ty Leonard?”
L.R: „Tak, ponieważ Michael mnie zatrudnił”
L: „ale przecież cię zwolnił…”
L.R: „Larry ja nigdy nie dostałem tego listu. Byłem na spotkaniu z Michaelem, Frankiem Dileo, Randym Phillipsem oraz Katherine i mogli mi wtedy spokojnie o tym powiedzieć albo wręczyć list nic takiego się jednak nie stało”.
L: „więc Michael nigdy nie powiedział, że cię zwalnia?”
L.R: „Nie, powiedział mi coś takiego: „Nie mogę wrócić z Londynu bez pieniędzy, mam dzieci”. Ja dałem mu słowo, że zrobię wszystko w mojej mocy, żeby było dobrze.
Byłem jedyną osobą, która myślała o Michaelu, inni patrzyli na niego przez pryzmat pieniędzy i chcieli to, co uda się zarobić na koncertach spożytkować w inny sposób.

L: „Także mówisz, że z tym listem jest coś nie tak?”
L.R: „Mówię, że nigdy go nie dostałem”
L: „Nie powiedział ci o tym liście nawet wtedy, kiedy spotkałeś się z nim w „Beverly Hills hotel” 3 tygodnie przed jego śmiercią?”
L.R: „Nie”
L: „Joe jak wyglądało to spotkanie?”
J: „Chciałem, żeby zapłacili Michaelowi w funtach, funt ma zawsze lepszy kurs niż dolar. AEG miało jednak inną opinię na ten temat”.

Dziwna historia z tym drugim listem. Tak właściwie nie wiadomo, o co chodzi, i czego tak naprawę oczekiwało AEG. Dalej twierdzimy, że koncerty w ogóle nie miały się odbyć a AEG niewiele o tym wiedziało. W momencie, kiedy Michael powiedział Randyemy Phillipsowi zdanie „…Randy dziękuję, że zaprowadziłeś mnie tak daleko, od tego momentu sam sobie poradzę”, skończył się bezpośredni udział Randyego w sprawie. 





L: „Mówiłeś o tym, że AGE stosowało nieetyczne metody, możesz jeszcze raz o tym opowiedzieć Joe?
L.R: „Mogę odpowiedzieć za ciebie?”
J: „Jasne, jesteś w tym lepszy.”
L.R:„kiedy spotkałem się z MJ i poprosił mnie o współprace mówił, że musimy zrobić show dla AGE. Ale nie mogę zrobić 50 koncertów zgodziłem się na
10 a nie na 50. Zapytałem go,  jaka jest twoja umowa Michael?, odpowiedział: "nie wiem nawet jak wygląda ta umowa"
L: „Chcesz powiedzieć, że decyzja o 50 koncertach była podjęta bez zgody Michaela?”
L.R: „Oczywiście, że tak”
L: „ale przecież bilety na 50 koncertów zostały wyprzedane”
L.R: „Michael o tym nie wiedział i się na to nie zgadzał”.
L: „jesteśmy w posiadaniu oświadczenia AEG, w którym napisano, że pierwotnie miało się odbyć 31 koncertów i, że początkowo sprzedawano bilety tylko na pierwszych 10 koncertów. Następnie po rozmowie z Michaelem dodano kolejne 19 koncertów.”
L.R: „ale nie posiadacie właściwego kontraktu więc nie wiemy co dokładnie podpisał Michael”

Media wykreowały nieskończenie wiele historii na temat liczby koncertów i kulis wszystkich ustaleń. Każdy z zabierających zdanie w tej kwestii mówił, co innego. Najbardziej szczegółowo skomentował całą tę sprawę Randy Phillips (wywiad z Randym znajdziecie w poprzedniej notce).
W tym momencie po raz kolejny powracają pytania: czy Michael zgodziłby się na zagranie kilkudziesięciu koncertów w tak, krótkim odstępie czasowym?, i czy 50 letni człowiek dał by sobą do tego stopnia manipulować?... Michael to bardzo inteligentny człowiek i nie ma takiej możliwości, żeby podpisał coś, co byłoby dla niego krzywdzące.
Nie wiemy czy Leonard jest wtajemniczony w całą sprawę czy też nie, ale wiemy, że angielska trasa koncertowa to ściema.

L: „Czy to prawda, że nie mieszkasz już z Katherine i nie będziesz miał udziału w wychowywaniu dzieci?”
J: „Nigdy nie mówiłem, że podpiszę jakiekolwiek dokumenty związane z tą sprawą. To nie jest prawdą”.

L: „Czy Michael był wyznawcą islamu?”
L.R: „Joe tego nie wie”
J: „ nie wiem”
L: „Czy masz jakieś zastrzeżenia, co do testamentu?”
L.R: „Larry podstawą jest to, że nikt tego testamentu nie potwierdził”.

No tak testament nie jest potwierdzony podobnie jak kilka innych dokumentów związanych ze „śmiercią” Michaela … np. akt zgonu dziwne, czemu żaden z lekarzy nie chciał go podpisać.

L: „Wiem, że mówisz, że nie biłeś Michaela, ale czy teraz zmieniłbyś coś w metodach wychowawczych?, czy możesz przyznać się do jakiegoś błędu?.
J: Nie, Michael jest dobrze wychowany. Często narzekał, że nie miał się z kim bawić, ale miał przecież braci i siostry. To ma swoje dobre strony, nie szwendał się po ulicach, nie miał żadnych problemów z prawem tak jak wiele innych dzieciaków. Chcę zaznaczyć, że większość z tych dzieci już nie żyje”
L: „Czy Michael nie mówił, i nie miał ci za złe, że go krzywdziłeś?”
J: „Nie robiłem tego”
L: „ale czy Michael tak powiedział?”
J: „nie wiem co on mówił”/
L.R: „Przepraszam mogę coś powiedzieć?”
J: „Moment Leonard, muszę coś wyjaśnić. Wiele osób uważa, że biłem Michaela, ale to nie prawda. Musicie zrozumieć, jaka jest różnica pomiędzy biciem dziecka znęcaniem się nad nim a danie zwykłego klapsa. Prawie każdy rodzić w Ameryce tak robi, jeśli mówią , że nie to po prostu kłamią. Nigdy nie biłem Michaela.

L: „Gdybyś miał jeszcze jedną szansę wychować Michaela czy coś byś zmienił?”
J: „Był bym bardziej stanowczy wobec mediów. Nie pozwoliłbym, aby wypisywali i wygadywali takie głupoty o Michaelu i relacjach panujących w naszej rodzinie.
Miałem dwie prace, zajmowałem się promowaniem chłopców. Miałem naprawdę wiele na głowie, ale wszystko mi się udało”

Idealny moment i miejsce na odkupienie wszystkich swoich win. O dziwo, to pierwszy temat,
na który Joe wypowiedział się dość szczegółowo. Zastanawia zdanie o dzieciach, które są wychowane bez dyscypliny i które zdaniem Joe w konsekwencji giną, czy Joe zapomniał, że jego syn też oficjalnie nie żyje?. Najwyraźniej tak.
Podkreślił, również, że media w zauważalny sposób uprzykrzyły życie Michaelowi.

L: „Jaka jest twoja ulubiona piosenka Michaela?”
J: „”Earth song”, Michael uwielbiał zwierzęta”

Kolejna piosenka, która jest istotna, przypomnijmy sobie całą otoczkę, jaka towarzyszyła jej
w filmie „This is it” słowa wypowiedziane na początku i zmiany w tekście „death” zamiast „us”. Nie wspominamy już o tribute, jaki został przygotowany i zaprezentowany na ostatnim rozdaniu nagród Grammy. To pytanie Larrego zadane prawie na samo zakończenie wywiadu miało sygnalizować, że ta piosenka pojawi się w hoax jeszcze nie raz.

L: „Jak twoim zdaniem powinien zostać zapamiętany Michael?”
J: „ Powinien być zapamiętany… będzie zapamiętany, jako osoba, która jest ogólnie znana i która sprzedała najwięcej płyt w historii”

Z powyższego wywiadu należy wyciągnąć następujące wnioski, które dowodzą, że ta rozmowa była niedorzeczna i momentami bardzo naciągana.
- zaskakująco bliskie kontakty Joe z fanami Michael, którzy informowali go o stanie zdrowia a następnie śmierci jego syna Michaela. Jego wersja wydarzeń różni się zdecydowanie od wersji innych członków rodziny.
- okrojone odpowiedzi na te najważniejsze pytania, sprytne wymijanie i zasłanianie się niewiedzą.
- próba obalenia wszystkich plotek, jakie w ostatnim czasie pojawiły się w mediach (chęć wprowadzenia dzieci do show biznesu, separacja z Kathrine itd. itp.).
- nie wiedział gdzie znajduje się ciało Michaela i nie znał szczegółów zawartych w raporcie z wynikami autopsji syna.
- dziwna pomyłka „chcę zobaczyć” zamiast „chcę zapamiętać” Michaela żywego.
- niejasna sytuacja z liczbą koncertów, podpisanym przez Michaela kontraktem z firmą AEG, doktorem Murrayem oraz zatrudnieniem i zwolnieniem Leonarda Rowe.
- próba oczyszczenia się z wszelkich zarzutów, jakie miał na swoim koncie Joe.
- nawiązanie do filmu z wypadku, jaki wydarzył się podczas kręcenia reklamy dla firmy Pepsi oraz przypomnienia, że był on głównym powodem uzależnienia Michaela od leków przeciwbólowych.
- zwrócenie uwagi na piosenkę „Earth song”
- dziwne zachowanie Joe przez cały okres trwania wywiadu, szydercze uśmieszki, wybuchowe reakcje na niektóre fakty, w końcu motyw z telefonem.

Przed ogólnym podsumowaniem przejdźmy do następnego wywiadu, tym razem osobą, której słowom postanowiłyśmy się przyjrzeć jest La Toya Jackson.





Redaktor: Witaj
La Toya: „Dzień dobry, jak się macie?”
R: „Wszystko w porządku?”
La Toya: „Tak”

O dziwo La Toya była bardzo zadowolona i ewidentnie bawiło ją uczestnictwo w tym programie. W końcu była w swoim żywiole a cała uwaga telewidzów skupiła się tylko na niej i jej czerwonej bluzie.

R: „To musiał być ogromny szok dla rodziny, wiemy jak na wiadomość o śmierci Michaela zareagował świat. Minęło już trochę czasu od tego wydarzenia, ale fani nadal są pogrążeni w żałobie.
L: „Właściwie to minęło już ponad trzy miesiące”

Lol cóż za informacja, z pewnością wszyscy zapomnieli, kiedy „umarł” Michael Jackson niewątpliwie trzeba było o tym wszystkim przypomnieć. Brak słów.

R: „Kiedy po raz ostatni się z nim widziałaś?”
L: „Jakieś trzy tygodnie przed jego odejściem. Michael był bardzo zajęty przygotowaniami do koncertów w Londynie”
R:„Kiedy usłyszałaś, tę smutną wiadomość?”
L: „Najpierw zadzwonił do mnie mój menager i poinformował o śmierci znanej mi osoby i pomyślałam: O Boże, ciekawo, kto będzie następny, bo to tak zawsze jest. Następnie, zadzwonił do mnie ojciec i  kazał mi natychmiast przyjechać do szpitala. Powiedział, że Michael jest w szpitalu i muszę tam jechać. Wsiadłam w samochód i pojechałam. Rozmawiałam przez telefon z moją matką i siostrami i zapytałam, co z nim?. Nie chciały mi powiedzieć, chociaż je prosiłam. Nagle moja matka zaczęła krzyczeć, że Michael nie żyje. Na miejscu była moja matka, oraz dzieci Michaela, które płakały.”

Ciekawa historia, tylko znacząco różni się od wypowiedzi innych członków rodziny i np. Franka Dileo. Czemu La Toya nie wspomniała, że w szpitalu byli również Randy Jackson i Frank Dileo?. I od kiedy to jest coś takiego jak prawo serii? Umiera jedna osoba to znaczy, że w niedługim odstępie czasowym musi umrzeć kolejna?. Może bez przesady.

R: „A co z twoją mamą Kathrine, to ona zajmuje się dziećmi Michaela. Jak ona się czuje?, jak radzi sobie z tą odpowiedzialnością?”
L: „Ona pomimo wieku cały czas jest młoda sercem i duszą. To, co robi jest wspaniałe, zajmuje się wszystkimi naszymi kuzynami, Myślę, że sprawia jej to przyjemność, ona naprawdę kocha dzieci”.
R: „Wiem, że twoja starsza siostra Rebbie ma długi staż małżeński i ma trójkę dzieci to naprawdę duży sukces. Nie zaskoczyło ją to, że ma się zajmować dziećmi Michaela?”
L: „Nie, opieka nad dziećmi Michaela to zadanie mojej mamy i tak jest dobrze.”

Czemu La Toya miała taki wielki problem z odpowiedzią na pytanie związane z dziećmi i siostrą Rebbie?. Sprawiała wrażenie zagubionej, zaczęła się jąkać i zupełnie nie miała pomysłu na wybrnięcie z tej sytuacji. Skwitowała wszystko bardzo uniwersalnym słowem „fine”. Kolejna osoba po Joe Jacksonie, która nie jest zbyt wylewna w temacie dzieci i całej rodziny.

R: „Podobno Paris mówiła, że tata zbyt ciężko pracuje, czy to prawda?”
L: „Paris bardzo kocha swojego tatę. Jak opuszczałyśmy szpital mówiła, że zmuszali Michaela do zbyt ciężkiej pracy. Ona jest dokładnie taka jak jej matka. Michael powiedział kiedyś Paris bardzo smutną rzecz, że jeśli jego zabraknie to ona ma przejąć rolę matki.
To bardzo emocjonalne, kiedy mała dziewczynka mówi takie rzeczy. To wszystko stało się tak szybko.”

R: „Tak to bardzo smutne. Ale czy jest prawdą, że Michael miał zagrać 50 koncertów?. Nie mogę w to uwierzyć, czy on dałby sobie z tym radę?”
L: „Tak 50 koncertów to stanowczo za dużo. On słyną z tego, że w każde show wkładał całe swoje serce. Nikt się go nie zapytał czy zgadza się na 50 koncertów, zgodził się tylko na 10.”

Jak dotąd rodzina zgadza się ze sobą tylko w jednej sprawie. Wszyscy jednym głosem mówią, że Michael miał zagrać tylko 10 koncertów a do reszty zmusiła go firma AEG. Czyżby było to prawdą?. Przypominamy, że jak dotychczas w prawie każdym szczególe zdania rodziny, oraz współpracowników różniły się diametralnie, w tym przypadku mamy pierwszą jednomyślność. Całkowicie od siebie musimy dodać, że nam liczba 50 koncertów też się bardzo nie podoba i była bodźcem, do tego, aby zacząć myśleć, że koncerty są tylko przykrywką.

R: „ Zdaję sobie sprawę, że ten temat jest przykry dla całej rodziny, ale muszę zapytać, co ze śledztwem?. Jaka jest twoja opinia na temat współpracy Michaela z firmą AEG?
L: „Michael był zawsze bardzo miły i uprzejmy. Ludzie, którzy znajdowali się w jego bliskim otoczeniu nie zawsze byli w porządku i nie zawsze chcieli jak najlepiej dla Michaela”

La Toya nawiązała w tym fragmencie do pseudo przyjaciół i współpracowników, którzy chcieli się wzbogacić kosztem samego Michaela. Jak wiemy to najprawdopodobniej jeden z powodów, dla których Michael zdecydował się na hoax.

R: „Czy Michael podejmował sam w ogóle jakieś decyzje?”
L: „Ludzie z jego otocznie kontrolowali go a jemu było bardzo ciężko komukolwiek odmówić”
R: „Widzę, że miałaś świadomość tego, że oni mu szkodzili, byłaś w stanie coś z tym zrobić?, mogłaś zmienić tę sytuację?”
L: „To bardzo trudne, dlatego, dlatego, że oni nas do niego nie dopuszczali, wiem coś o tym ponieważ sama kiedyś byłam w podobnej sytuacji. To nie jest takie proste, nikogo do ciebie nie dopuszczają nie ma się nawet telefonów w domu”
R: „Cieszysz się, że śledztwo w sprawie śmierci twojego brata niedługo dobiegnie końca?”
L: „ Spisują się doskonale (robi bardzo dziwną minę) będziecie zaskoczeni niektórymi rzeczami, które wyjdą na jaw. To, co się teraz dzieje jest naprawdę niesamowite, ale póki co nie mogę o wszystkim mówić”
R: „A kiedy dowiemy się czegoś więcej?”
L: „Może za miesiąc – dwa”

będziecie zaskoczeni niektórymi rzeczami, które wyjdą na jaw. To, co się teraz dzieje jest naprawdę niesamowite, ale póki, co nie mogę o wszystkim mówić” to najciekawszy fragment całego wywiadu. Czy La Toya, aby na pewno mówiła o śledztwie?, czy raczej, o hoaxie?. My nie mamy żadnych wątpliwości, bo co nas może zaskoczyć w śledztwie dotyczącym śmierci?, raport z kolejnej autopsji?.

R: „Porozmawiajmy chwilkę o twojej piosence „Home””
L: „Tak, nazywa się „Home”, wytwórnia zdecydowała się ją wydać a ja uznałam, że każdy grosz z tej piosenki zostanie przeznaczony na jedną z fundacji, którą wspierał Michael. Napisał ją mój wspólnik 5 lat temu opowiada ona o rodzinie, która od długiego czasu jest obecna w show biznesie i o Michaelu, o tym jak show biznes nas rozdzielił i o tym jak wszyscy za sobą tęsknimy”

A więc piosenka „Home”, którą tak promowano nie została napisana ku czci Michaela, to zdecydowanie dobra informacja, która dowodzi, że La Toya nie stworzyła nic dla „zmarłego” brata.

R: „Czy jest prawdą, że w przyszłym roku odbędą się koncerty w hołdzie dla Michaela?”
L: „Tak, odbędą się, jeszcze nie wiem dokładnie, kiedy ale się odbędą”.

Jak wiemy zrezygnowano z organizowania jakichkolwiek tributów. Ale patrząc na to, z jaką pewnością mówiła o tym La Toya możemy być pewni, że coś wielkiego nas czeka.

Podsumowując oba omówione przez nas wywiady musimy stwierdzić, że nie mamy żadnych wątpliwości, że zarówno Joe jak i La Toya nie są w większości swoich wypowiedzi szczerzy. No cóż to właśnie takie role w całej sprawie zostały im przydzielone. Wbrew temu, co mówi większość uważamy, że są oni jednymi z osób, które aktualnie najbardziej pomagają Michaelowi. Jako osoby posiadające opinie niezrównoważonych psychicznie jest im łatwiej opowiadać niestworzone historie, które tylko mieszają fanom w głowach. Zwróćmy uwagę również, którzy członkowie rodziny podróżują sobie po Europie (Niemcy, Polska)? Czyż nie Joe i La Toya? Otóż to. Mogą robić, co chcą, bo i tak nie bierze się ich na poważnie.

Na zakończenie jeszcze kilka ciekawych słów pochodzących z jednego z najnowszych wywiadów z Jermaine Jacksonem.





"To były jego przygotowania do wielkiego show. To on rozdawał karty, dbał o przyszłość wszystkich, którzy tworzyli z nim „This is it” troszczył się żeby każdy zaistniał, żeby każdy miał szansę stanąć w świetle reflektorów”


Zdecydowanie, cała rodzina Jacksonów ponownie stała się popularna. Zaczęto zapraszać całe rodzeństwo do różnego rodzaju programów. Tancerze ciągle dostają nowe propozycje współpracy w wielu ogromnych przedsięwzięć. Gitarzystka Orianthi Panagaris niedawno wydała płytę. Plan Michaela został zrealizowany.

 „Każdy kto widział „This is it” wie, że Michael dawał z siebie tylko 30% to były próby, który miały za zadanie przetestowanie oświetlenia, chórków i tancerzy”

Idealne tłumaczenie dla niektórych dziwnych ruchów i zachowań Michaela, jakie są widoczne w filmie „This is it”. Weźmy to na logikę dwa tygodnie przed rozpoczęciem trasy Michael dawał z siebie 30% ??, ten niesamowity profesjonalista? Nie możliwe.

”Jak się dowiedziałeś o śmierci swojego brata?.”
„Moja mama zadzwoniła….. nie, czekaj, CNN zadzwoniło do mojej żony – Larry King zapytał czy wiemy coś o Michaelu?

Oj tak można się już pogubić w tym wszystkim, Jermaine najwyraźniej zapomniał, jaką wersję on miał przekazywać. W każdym wywiadzie mówił zupełnie, co innego. Ponownie pojawia się postać Larrego Kinga.





W dalszym fragmencie tego ekskluzywnego wywiadu, rozmawiają o tym, że przez 17 lat ostatecznie nie zamknięto śledztwa w sprawie molestowania, powodem tego była chęć zniszczenia Michaela.

Może to był jeden z powodów hoaxu? W końcu trzeba było zamknąć sprawę kogoś, kto oficjalnie nie żyje.

" Michael był jest i zawsze będzie dobrym człowiekiem.."
To motyw przewodni tego wywiadu, ale to nas w ogóle nie dziwi.




„Po tym jak Michael został uniewinniony nie skończyły się jego problemy… dalej był prześladowany i zastraszany”

Z tego fragmentu rozmowy wynika, że to było głównym powodem wyjazdu (ucieczki) Michaela do Bahrajnu. Wszystko wskazuje na to, że to, czego jesteśmy teraz świadkami to nie pierwsza ucieczka Michaela.

Na tą niewątpliwie trudną decyzję Michaela najwyraźniej miało wpływ , kilka poważnych spraw, które się na siebie nałożyły od problemów zdrowotnych, po chęci zemsty na mediach na zagrożeniu życia kończąc

J.A.M