1 lut 2010

Interesujące wywiady część 4 - ostatnia.

Kończąc cykl notek poświęconych ciekawym i dającym do myślenia wywiadom omówimy jeszcze ostatnie cztery rozmowy. Chcemy oznajmić, że to, co najlepsze zostawiłyśmy sobie na koniec. Otóż po zapoznaniu się z poniższymi analizami najprawdopodobniej nie będziecie mieć już żadnych wątpliwości, że mamy do czynienia z hoaxem i to na wielką skalę.
Pierwszy wywiad, jakim się zajmiemy to wywiad z Randym Phillipsem prezesem AEG oraz, znanym producentem między innymi takich gwiazd jak Prince czy Britney Spears.
Zdradził on w nim wiele szczegółów organizacyjnych rzekomej trasy „This is it” oraz przy okazji zostawił, kilka istotnych wskazówek dla ludzi wierzących, w to, że Michael Jackson nadal żyje. O to najciekawsze fragmenty tej rozmowy:





Na pytanie prowadzącego czyim pomysłem było zorganizowanie powrotnej trasy koncertowej ?. Jak powszechnie wiadomo Michael przez ostatnie lata niechętnie pokazywał się publicznie, skąd zatem zmiana decyzji, i jak to właściwie było z liczbą koncertów, początkowo miało być ich 10?” Randy odpowiedział następująco:
"Oryginalna umowa opiewała na 31 koncertów, jednak początkowo wydrukowano bilety na 10 pierwszych. Michael kilkakrotnie pytał się mnie jak długo będzie musiał zostać w Londynie. Odpowiedziałem mu, że tak długo, że będzie mógł otrzymać brytyjskie obywatelstwo. Z uśmiechem stwierdził, że nie może zostać w Anglii tak długo i zgodził się, aby dodać jeszcze 19 koncertów. Postawił mi natomiast dwa warunki, nieruchomość w Anglii, aby dzieci nie musiały przebywać w pokoju hotelowym oraz nagrania płyt dokumentujących koncerty".

Chcemy w tym momencie zwrócić waszą uwagę na sam pomysł organizacji trasy „This is it”
Odpowiedzmy sobie na pytanie, czy normalnym jest granie 50 a nawet 31 koncertów w jednym miejscu w tak krótkim odstępie czasowym?. Czy którykolwiek artysta do tej pory wziął udział w takim wyczerpującym i dziwnym przedsięwzięciu?. Przypominamy, że mówimy tutaj o 50 letnim wówczas Michaelu mającym mniejsze lub też większe problemy zdrowotne. Mamy spore wątpliwości czy całkowicie zdrowy i młody człowiek wytrzymałby tak ogromną częstotliwość pracy…. To każe nam twierdzić, że od samego początku koncerty nie miały dojść do skutku.

Michael poznał Randiego dwa lata temu i w tym czasie Michael odmówił zagrania trasy koncertowej, ponieważ jak sam twierdził nie był na to gotowy. Po ponad roku Michael, Randy oraz Thome Thome spotkali się w „Bel air hotel” i tam rozmawiali na temat trasy. Wszyscy mówili Randyemu, aby tego nie robił, bo wiąże się z tym duże ryzyko i niebezpieczeństwo, ale on postanowił zaryzykować.

"Jaki był Michael Jackson na próbach?"
"Zmotywowany, szczęśliwy, gotowy do pracy, wprost nie mógł doczekać się trasy. Był po prostu niesamowity".

"Film „This is it”, o którym tutaj mówimy, jest odpowiedzią Michaela zza grobu na wszelkie
krytyki. Ten film odpowie na wszystkie pytania dużo lepiej niż ja.  Wstęp do „Billie Jean” jest niesamowity. Słyszałem pogłoski o tym, że Michael był manipulowany i nieskoncentrowany, ale to bzdura."

"Czy w filmie „This is it” widzimy tylko prawdziwego Michaela?"
"Tak, tak hmmm ffff film… po obejrzeniu filmu wszyscy zobaczą, że Michael wypadał najlepiej z pośród wszystkich młodych tancerzy będących z nim na scenie."

Dlaczego przy tym pytaniu Randy się jąkał?, wyglądał jakby nie wiedział czy może to wszystko określić mianem filmu czy też nie. Nie udzielił też konkretnej odpowiedzi
 na zadane po wymijającym „tak, tak” szybko zmienił temat.
Dziennikarz wspominał o tym, że Michael był wspaniałym ojcem, a Randy opowiedział pewną „anegdotkę”.

"Kiedy robiliśmy tę ogromną konferencję, która była transmitowana na całym świecie wtedy zdałem sobie sprawę jak niesamowite jest to, przedsięwzięcie. Razem z Michaelem i jego dziećmi poszliśmy na „Oliwera Twista” oni mogli spędzić ze sobą trochę czasu wtedy to też zapytałem Michaela, dlaczego tym razem zgodził się na „trasę”? odpowiedział: „moje dzieci są na tyle duże żeby docenić to, co robię, a ja jestem na tyle młody żeby to zrobić”.

Po pierwsze czy konferencja była faktycznie taka „ogromna” jak mówił Randy???. W notce poświęconej konferencji udało się nam udowodnić, że nie była ona niczym wyjątkowym. Zorganizowana w pośpiechu, gdzieś na korytarzu hali O2, z udziałem nielicznej publiczności, na małej scenie, którą w TV przedstawiano nam, jako wielką. Potwierdzenie tego mamy na filmikach i w recenzjach jednego z uczestników konferencji.
Drugą sprawą są słowa samego Michaela. „Dzieci są na tyle duże, żeby docenić to, co robię…” a może nie docenić tylko zrozumieć?. Jeśli Michael miał istotny powód, aby mistyfikować swoją śmierć, to musiał poczekać aż dzieci będą dostatecznie duże by przyjąć coś tak skomplikowanego do wiadomości, szczególnie, jeśli miały odegrać w tym wszystkim swoją rolę.

Producent wspominał także o rzekomych problemach Michaela z jedzeniem oraz o tym, że nikt z bliskich współpracowników nie wiedział, o tym, że Michael przyjmował jakiekolwiek leki czy też, że był od nich uzależniony. Podobno Kenny karmił Michaela w przerwie kurczakiem.

To naprawdę zaskakujące, że ludzie znajdujący się przy Michaelu prawie non stop nie zauważali jego problemów zdrowotnych, i tego, że przyjmował silne leki. Albo nie przyjmował żadnych leków a wszystko jest wymyślone na potrzeby całej sprawy, albo też udawali, że nic nie widzą zupełnie nie licząc się z nikim i z niczym byle tylko zarobić.

"Nie mieliśmy świadomości, że z zapisów tych prób powstanie kiedykolwiek film. Jest to całkowicie przypadkowe dzieło. Nikt nie przypuszczał, że zrobimy z tego coś tak niesamowitego."

Kolejna próba zwrócenia uwagi na dyskusyjną sprawę. Trasa – film, film – trasa to cały czas budzi sporo emocji.
Kenny Ortega kilkakrotnie wspominał, że próby były nagrywane na życzenie Michaela, który chciał mieć te nagrania w swoich prywatnych zbiorach. Na początku filmu „This is it” została nam podana następująca informacja. „Ten film zawiera materiał nakręcony podczas prób od marca do maja. Pierwotnie miał on trafić do prywatnej biblioteki Michaela oraz być wykorzystany przy produkcji filmu będącym upamiętnieniem tych koncertów”.  

"Jaki był Michael tego ostatniego dnia?, jak się zachowywał?"
„Dopiero tego ostatniego dnia uświadomiłem sobie, o co w tym wielkim przedsięwzięciu właściwie chodzi”.
„Kiedy wychodziliśmy z hali Staples center i wchodziliśmy do samochodów Michael powiedział mi: „Randy dziękuję, że zaprowadziłeś mnie tak daleko, od tego momentu sam sobie poradzę”.
„To co stało się rano 25.06 w jego domu na pewno nie było czymś czego się spodziewał, co sobie wymyślił czy zaplanował”.

Co tak naprawdę tego ostatniego dnia uświadomił sobie Randy?, może właśnie tego wieczora dowiedział się jak wielka jest sprawa w której bierze bezpośredni udział, lub też zrozumiał co
Tak naprawdę planuje Michael.
„Randy dziękuję, że zaprowadziłeś mnie tak daleko, od tego momentu sam sobie poradzę”.
Zaskakujące słowa nieprawdaż?, i to wypowiedziane zaledwie kilkanaście godzin przed „śmiercią”?. Interpretujemy to w następujący sposób: Randy pomagał Michaelowi w perfekcyjnym przygotowaniu każdego szczegółu , teraz, kiedy wszystko wkroczyło w decydujące stadium Michael podziękował mu i dalej sam realizował swój plan.
Na koniec, nawiązanie do dnia 25.06 hmm po co w zasadzie powiedział to zdanie? Co to miało na celu?. Czy chciał aby zwrócić na to uwagę, a może najzwyczajniej w świecie się wygadał. Jak wiemy w przypadku ludzi powiązanych z tym hoaxem to częste zjawisko. Mogła to być również swoista odpowiedz na fora, strony itd. itp. jakie powstały w związku z dyskusjami ludzi na temat możliwości mistyfikowania śmierci przez Michaela Jacksona. Jakby na to nie patrzeć, było to bardziej dowodem za niż przeciw.

Interesujący jest również fakt, iż pierwsze 500 osób, które w Stanach Zjednoczonych kupiło bilety na film „This is it” otrzymało specjalnie bilety na bliżej nieokreślone występy w Londynie. Na koncerty Michaela, które miały się odbyć w hali O2 zaprojektowano 8 różnych wzorów biletów. Sam Michael uczestniczył w ich tworzeniu.

Podobno Michael spóźniał się na próby nawet po kilka godzin, i bardzo się starał, aby trzymać swoją rodzinę z dala od interesów.

"Kiedy dowiedziałem się o śmierci Michaela byłem w pralni."

Następnie opowiada o całej sytuacji w szpitalu, jego wersja nie różni się od wersji przedstawionej przez Franka Dileo.

"Cały film „This is it” jest jak najbardziej autentyczny, nie ma mowy o żadnym dogrywaniu vocalów, nic nie zostało dodane ani zmienione."

Czy aby na pewno jest całkowicie autentyczny?. Kilka miesięcy temu świat obiegła informacja, że w niektórych fragmentach filmu głos został podłożony. Jak można było przeczytać, twórcy byli do tego zmuszeni, ponieważ niekiedy Michael śpiewał zbyt cicho.
Małe kłamstewko Randyego. W zasadzie, dlaczego o tym opowiadał, pytanie prowadzącego było zupełnie inne i nawiązywało do sobowtórów, ale Randy nie raczył ani potwierdzić ani też zaprzeczyć tej teorii, „tak, tak„to w zasadzie żadna odpowiedz.

Aby podsumować jakoś ten wywiad należy użyć jednego słowa DZIWNY. Randy to kolejna osoba, która chyba nie do końca wie o czym i co może powiedzieć. Niewątpliwie swoim momentami dziwnym zachowanie oraz niektórymi odpowiedziami udowodnił, że coś jest na rzeczy.

Drugim wywiadem, jakiemu poświęcimy chwilę to wywiad z fotografem Benem Evenstadem.
Jak wiadomo Ben to fotograf, który od wielu lat za pomocą aparatu dokumentował prawie wszystkie poczynania Michaela, był obecny przy ważniejszych wydarzeniach takich jak imprezy, w których uczestniczył Michael  czy np.wizyty w różnego rodzaju klinikach. Ben był również jedynym fotografem, który zrobił zdjęcie Michaela Jacksona w karetce.
Jak sam twierdzi z Michaelem łączyła go wspaniała przyjaźń, co jak już kilkakrotnie podkreślałyśmy świadczy o tym, że jest zamieszany w mistyfikację. Spójrzmy na ciekawostki o, jakich opowiedział.
Wywiad jest krótki także, w myślnikach wypiszemy najważniejsze zawarte w nim rzeczy.


 - „W ciągu ostatniego roku wielokrotnie kontaktowałem się i rozmawiałem z Michaelem”
Jakoś trzeba było wszystko ustalić i dopracować także to nas w ogóle nie dziwi.
- „ Nie mieliśmy pojęcia,  kto znajduje się w karetce”.
Powtarzał to aż trzykrotnie co można przyjąć jako reakcję obronną w momencie kłamstwa, wmawianie, że nie wiedzieli kto jest w karetce zupełnie nas nie przekonuje. Dodatkowo chaotyczny sposób opowiadania o tym, świadczy, że jednak nie mówi prawdy.
- „ może Michael wcale nie chciał grać tych koncertów, dlatego poszedł do szpitala, aby się od tego wykręcić”.
Zaskakujące słowa, ale jakże prawdziwe.
- „wiem, że to okropne, ale my próbowaliśmy zrobić po prostu dobry interes”.
Chyba się to udało, zarówno im jak i samemu Michaelowi.
- „Wszyscy ci, którzy byli tam tego oraz innego dnia zarobią dużo pieniędzy”.
Czyli mamy dowód na to, że ekipa była pod domem Michaela również innego dnia. Pytanie tylko po co?, czy przygotowywano części składowe zdjęcia (karetka, samochód, teren) aby następnie przy wykorzystaniu photoshopa stworzyć ostateczną wersję zdjęcia?, a może to filmy z karetką tudzież karetkami były nagrywane w kilka dni?.

Ten wywiad potwierdza, że wszystko jest pieczołowicie przygotowane, a zdjęcie pochodzące z 25.06 to fake.

Trzecim wywiadem jest wywiad z jednym z tancerzy biorącym udział w całym projekcie „This is it”. Timor Steffens, bo o nim mowa to  23 letni chłopak mieszkający w Holandii.


Jak poinformował na samym początku rozmowy, notabene prowadzonej w bardzo luźnej atmosferze poinformował, że w tym wywiadzie po raz pierwszy opowie o wszystkim i, że dostał na to pozwolenie.
Hmm pozwolenie??? A niby od kogo?. Od Kennego Ortegi?, Travisa Payne?, a może samego Michaela?... ciekawe.


- „Początkowo my tancerze pracowaliśmy z choreografami, aby nauczyć się porządnie wszystkich układów. Dopiero potem dołączyliśmy do Michaela”
Swoją drogą szkoda, że nie powiedział dokładnie ile trwały te ich przygotowania, znacznie ułatwiłoby to nam postawienie tezy jak długo pracowano nad „This is it”. Idźmy jednak dalej.

Pytanie: „czy możesz rozmawiać, o kondycji i stanie zdrowia Michaela, oraz o tym jak czuł się na próbach?”
- „Jak już wspominałem, kiedy znajdujesz się na scenie z Michaelem Jacksonem zapominasz dosłownie o wszystkim. On pomimo swojego wieku tańczył jak dwudziestolatek”.

Czy jest to odpowiedz na zadane pytanie? Chyba niekoniecznie. Coraz częściej odnosimy wrażenie, że osoby zamieszane w hoax i decydujące się na jakikolwiek wywiad nie za bardzo wiedzą co i w jaki sposób mogę powiedzieć. Najprostszym sposobem na to jest wtedy oczywiście szybka zmiana tematu.
Pytanie: „Śmierć Michaela musiała być dla ciebie zaskoczeniem”
- „ Tak, zupełnie się tego nie spodziewałem. Michael był naprawdę w znakomitej formie i na 100% mógł zagrać te pięćdziesiąt koncertów”
Takie mało emocjonalne podejście do tak trudnego tematu.

Opowiadając o memoriale w hali Staples center nawiązał do wielu sław obecnych za kulisami. Nam kojarzy się to tylko z jednym mianowicie z „Liberian girl”. Chyba nie musimy pisać, dlaczego. Timora najprawdopodobniej bardziej niż powaga całej sytuacji interesowali wielcy tam obecni.

Timor informował również, że musi wrócić do Stanów załatwić jeszcze kilka spraw. Może praca nad całą sprawą jeszcze się nie zakończyła, może próby nadal trwają?!.

Najistotniejsza rzecz, jaka pochodzi z tego wywiadu to fakt iż Timor przez cały czas mówił o Michaelu w czasie teraźniejszym. Zapytał go o to również prowadzący:
P:  „Mówisz o Michaelu w czasie teraźniejszym, tak jakby on był nadal wśród nas, ale on przecież nie żyje”.
- „On nie umarł, przynajmniej dla mnie. Michael żyje w każdym z nas, czuję go w każdym z tych wydarzeń, których jestem świadkiem, i w których biorę udział. Mam wrażenie, że on tu nadal jest, że jest tu dla mnie”.

Najłatwiejszym tłumaczeniem jest właśnie to, że Michael żyje w naszych sercach czy też w nas, to nie powinno jednak wpływać na zacieranie pewnych faktów tzn tego, że MJ nie żyje. No chyba, że tak nie jest….

Natrafiłyśmy ostatnio na bardzo  ciekawy zapis rozmowy z Kennym Ortegą. Pochodzi on dokładnie z 18 marca 2009 roku i najprawdopodobniej miał on zapowiadać wszystko to czego jesteśmy teraz świadkami lub też jak kto woli uczestnikami. Tak, tak dokładnie jak już kilkakrotnie wspominałyśmy wszystko ma swój początek w marcu. Konferencja w O2 była startem teraz mamy długie rozwinięcie po czym nastąpi tryumfalne i wielkie zakończenie. Spójrzcie sami o czym mówił Kenny i odpowiedzcie sobie na pytanie czy wszystko z tej nazwijmy to listy nie miało następnie swojego potwierdzenia w ostatnich siedmiu miesiącach?. Michael z pomocą Ortegi, Phillipsa i jeszcze kilku osób wszystko idealnie zaplanował. 3 letni plan to jest to.

Zamieszczamy tłumaczenie oryginalnego tekstu:

Dobra wiadomość dla wszystkich fanów Michaela Jacksona: choć trasa „This is it” będzie jego ostatnimi występami jak sam powiedział, koncerty mogą się odbyć w większej ilości miejsc niż tylko hali O2. 50 występów w Londynie mogą być zaledwie częścią 3 letniego planu który opracował Michael. Kenny Ortega mówi, że następne będzie USA.

Kiedy piosenkarz zapowiedział 10 pierwszych występów z trasy „This is it”, która zaczyna sie tego lata pojawiły się spekulacje, że MJ będzie występował tylko w Anglii, gdyż jest bardziej popularny w Europie niż w USA.

To nie znaczy, że nie ma swoich fanów w ojczyźnie ale, że są znacznie większe szanse powodzenia jeżeli jego comeback odbędzie się gdzieś indziej. Teraz Ortega mówi, że wszystkie znaki wskazują na to, że Londyn będzie tylko rozgrzewką a występy w USA być może odbędą sie latem 2010

"to wysoce prawdopodobne, że 50 występów w Londynie jest tylko częścią 3 letniego planu, który może przynieść Michaelowi 500 mln zysku. Prawdopodobnie pierwsze występy skończą sie we wrześniu i zostaną wznowione w styczniu. Być może zrobi serie koncertów w USA. Pomimo, że AEG chce żeby pojawił się on w Las Vegas bardziej prawdopodobny jest Nowy York albo Los Angeles gdzie są sale z 15-20 tysiącami miejsc. 'sprzedaż biletów w Londynie było tylko badaniem wód powiedziało mi jedno ze źródeł. 'nie ma wątpliwości, że Michael i AEG uzgadniają teraz światową trasę koncertową'" informuje Ortega.

Nawet jeżeli to się okaże tylko pozytywnym myśleniem fanów Michaela (tych którzy byli wystarczająco szybcy by dostać w swoje ręce bilety) to maja przynajmniej trasę w Londynie. sprawozdania mówią, że muzyk zrobi kilka dodatkowych kroków do przodu, żeby mieć pewność, że jego występy będą największym show w historii muzyki. Nie wyklucza to też pomocy muzyka i iluzjonisty Crissa Angela, który sprawi, że muzyk będzie latał nad scena i  lądował w wyznaczonym miejscu, zdradza dobrze poinformowane źródło.

Według raportów inne niespodzianki to wielu sobowtórów tańczących wraz z Michaelem bądź zastępujących go kiedy muzyk będzie zmęczony "mała armia tancerzy- sobowtórów może być zatrudniona do wykonywania trudniejszych zadań którym 50 letni muzyk nie będzie w stanie podołać podczas 100 minutowego występu (pierwszego od roku 1997, nie licząc lat 1999 oraz 2001)"dodaje Ortega. ostatnia rzecz o jakiej mówią informatorzy o bardzo głośnym powrocie Michaela to jego nowy album

Zaskoczeni??? Bo my bardzo…..szczerze ten tekst spowodował, że jesteśmy z siebie dumne. Co do wszystkiego miałyśmy rację….
Przed podsumowaniem, pozwolimy sobie jeszcze przypomnieć krótki wywiad z Randym Phillipsem, który został nakręcony zaraz przed marcową konferencją w Londynie.
Już wtedy producent usprawiedliwiał dziwne zachowanie Michaela, hmmm „Michael na pewno będzie bardzo zdenerwowany, ponieważ bardzo długo nie występował publicznie”
Czy nie mówimy o Michaelu Jacksonie?? Wielkiej gwieździe , która ma na swoim koncie długą karierę sceniczną i tysiące przemówień?.

Przeanalizujmy, krótko to, co należy wywnioskować z powyższego tekstu:
1). Wygląda na to, że londyńska trasa nie miała być całkowitym pożegnaniem Michaela ze sceną ba te słowa Kennego to kolejny argument przemawiający za tym, że w ogóle miało jej nie być. Jak pisałyśmy na początku tej notki 50 koncertów w Anglii to była istna  paranoja. Tutaj mamy potwierdzenie, że sprzedaż biletów na te koncerty to było takie swoiste badanie opinii publicznej na temat tego, czy Michael cieszy się nadal sporą popularnością. Wszystkie bilety sprzedały się w szybkim tempie, co potwierdziło, że ludzie nadal chcą słuchać jego muzyki.
2) Michael planował kolejne trasy koncertowe.
3) Współpraca z Crissem Angelem a jak wiemy ten iluzjonista ma związek z głośnym przedstawieniem „BeLIEve”, może nie miał pomagać Michaelowi w niesamowitych pokazach scenicznych, ale w całej mistyfikacji, patrząc na jego ogromne zdolności to wielce prawdopodobne.
4) Kolejne koncerty latem 2010 roku, może to najbardziej prawdopodobny termin powrotu?
5) Sobowtóry zastępujące lub też występujący u boku Michaela?, ale co dokładnie Kenny miał na myśli?, koncerty, czy może film „This is it”?.
6) Nowy album Michaela, czyli powstał takowy. Zatem dlaczego do tej pory nie ujrzał światła dziennego?. Czyżby, dlatego, że czeka sobie spokojnie na powrót Michaela?.

Jedno jest pewne nie ma możliwości aby KRÓL nie powrócił…..

źródło:

J.A.M

25 sty 2010

Interesujące wywiady część 3.

Na początku trzeciej części notki poświęconej interesującym wywiadom, jakie zostały udzielone po rzekomej „śmierci” Michaela Jacksona chcemy jeszcze na chwilę wrócić do analizy fragmentów wywiadów związanych z filmem a dokładniej premierą filmu „This is it”. Oczywiście podobnie jak i wcześniej na omówienie i analizę zasługują nagrania z doskonale nam znaną dwójką Kennym Ortegą i Travisem Paynem. Jak sami panowie wielokrotnie podkreślali łączy ich głęboka przyjaźń, świetnie im się ze sobą pracuje i rozumieją się dosłownie bez słów. Wspaniałe wyznania, ale spójrzmy na to z trochę innej strony czy takim serdecznym przyjaciołom i wspólnikom (chyba tak możemy o nich mówić) ciężko było ustalić spójne wersje wydarzeń, o jakich następnie opowiadali mediom?. Ich wersje, co do np terminu rozpoczęcia prób różnią się diametralnie.
Popatrzmy na film:
Travis mówi, że rozpoczęli próby w kwietniu, Kenny natomiast, że w marcu. Więc kiedy właściwie odbyła się pierwsza próba? Pomylić się o miesiąc dziwne? trochę to dziwne, użyjemy nawet słowa podejrzane. Czyżby jakaś chwilowa amnezja a może coś bardziej skomplikowanego??.
Obu Panów cechuje też jeszcze jedna tendencja. Na jaki wywiad by nie spojrzeć niezależnie czy udzielany jest dla jakiejś telewizji czy gazety zawsze się powtarza, chodzi o ogromny talent do dobierania słów, i umiejętność sprytnego omijania odpowiedzi na właściwe pytania.

Spójrzmy na poniższy wywiad:
Travis Paine po raz kolejny nawiązuję, do głównego powodu nakręcenia filmu „This is it”, tym razem okazuje się, że chodziło o zwrócenie uwagi wszystkich ludzi na problemy naszej planety i zasygnalizowanie im, aby zaczęli o nią dbać.
Wspominamy o tym, ponieważ jak możecie przeczytać w części drugiej naszej notki wszyscy wymienieni panowie widzieli inny cel stworzenia filmu inaczej też interpretowali jego przesłanie. To kolejny dowód na to, że myślą i mówią zupełnie, co innego.
Zaskakujące jest również to, z jaką łatwością Travis opowiada o śmierci, bez żadnego zająknięcia jakby został wcześniej zaprogramowany. Spójrzmy na filmik od 3 min. Nie wierzymy w to, że śmierć notabene bliskiej mu osoby nie wywoływała u niego żadnych emocji. Większość ludzi nie potrafi w ogóle mówić o ostatnich dniach spędzonych z osobą, którą się bezpowrotnie traci, Payne nie miał żadnych zahamowań, i z uśmiechem na twarzy mówił o ostatniej próbie, o ostatnim wieczorze i ostatniej nocy.  Czyżby był człowiekiem całkowicie pozbawionym uczuć? Na pewno na takiego nie wygląda.
W związku z próbami i filmem wypowiedziano bardzo wiele ciekawych i zastanawiających słów. W następnym wywiadzie możemy zobaczyć, z jakim ogromnym przejęciem i zaangażowaniem reżyser Kenny Ortega mówi o współpracy z Michaelem, o tym jak cała ekipa pracująca nad tym przedsięwzięcia (czymkolwiek by ono nie było) bardzo się ze sobą zżyła…
Ponownie możemy tu usłyszeć, jakim niesamowitym i wielkim wydarzeniem miała być trasa… ahh no cóż zapisy z  prób zupełnie na to nie wskazują. No chyba, że mowa o czymś, co dopiero ma nastąpić…..
Wypowiedzi typu: jakim to Michael był wspaniałym człowiekiem oraz niesamowitym i innowacyjnym artystą już chyba nikogo nie dziwią. Wiemy doskonale, jaką rolę w całej sprawie pełnią. Pisałyśmy o tym już kilkakrotnie także nie ma sensu się powtarzać.
Zwróćmy uwagę na 4:50 i stwierdzenie „widzicie go jak robi film?!?!” ale jaki film? czyżby kolejna subtelna wskazówka, która miała przypomnieć, że filmy to jedna z największych miłość Michaela i, że planował on zrewolucjonizować przemysł kinematograficzny… może chodzi o „This is it”??? a może o coś, co dopiero powstaje?!.
W tym samym wywiadzie pod koniec pojawia się ponownie Travis Payne. Powtórzył to o czym mówił już w poprzednich rozmowach ale nas zainteresowała sama końcówka, wspomniał w niej o tym, że:
„jeżeli Michael chciał być w dowolnym pomieszczeniu tak żeby nikt o tym nie wiedział to zawsze mu sie to udawało” no tak, tylko po co właściwie o tym wspomniał… nie wiemy jak brzmiało pytanie ale to po prostu nie pasowało do całości składni.
Czyżby znowu ktoś chciał nam coś przekazać pomiędzy tymi właściwymi słowami?. Na to wygląda, bo innego logicznego wytłumaczenia po prostu nie ma.

Przejdźmy teraz do wywiadu z Frankiem Dileo, przeprowadził go oczywiście Larry King i jak przekonacie się za chwilę Frank to kolejna osoba, która swoimi słowami potwierdziła, że mamy do czynienia z hoaxem.



Na wstępie opowiada, że był menagerem Michaela przez wiele lat i po kilkuletniej przerwie w marcu 2009 roku zaczął ponownie z nim pracować.
Pierwsze pytanie brzmiało:
Dlaczego Michael zdecydował się ponownie nawiązać z tobą współpracę?
Well, first of all, you should understand that Michael and I have been speaking for the last couple of years when he came back from (INAUDIBLE). We were talking primarily about movie projects.” – Po pierwsze musisz wiedzieć, że rozmawialiśmy z Michaelem o jego powrocie od kilku lat. Jednak głównym tematem, który poruszaliśmy był film.

Kolejna osoba, która potwierdza, że celem numer jeden Michaela był ostatnimi czasy film.
„Dome Project”? na to wygląda. W innym przypadku rozmawialiby o planach związanych z trasą koncertową a nie scenariuszem filmu.

Następnie zaczął mówić o dniu 25.06 i o tym jak udał się pod dom a następnie pod szpital, że pojawił się tam, obok Randiego, jako pierwszy i, że to właśnie on poinformował dzieci o tym tragicznym wydarzeniu.

Trochę dziwne, że w zasadzie obca (tzn niespokrewniona) z Michaelem osoba znalazła się w szpitalu przed rodziną i, że to on przekazał tak straszną wiadomość małym dzieciom. Czy nie powinna zrobić tego babcia lub któraś z sióstr Michaela, na pewno było by to dla nich dużo lepsze. Ahh wcześniej informowano nas, że to Jermaine lub Randy powiedział dzieciom o śmierci ich ukochanego ojca. Okazuje się, że jednak nie tylko jaka jest prawda i komu wierzyć?!.

Larry King sprowokował go również do wypowiedzi na temat stanu zdrowia oraz tego jak to naprawdę było z ilością zakontraktowanych koncertów.
Michael był w bardzo dobrej formie zarówno psychicznej jak i fizycznej. Nie zaobserwowałem, aby Michael w ostatnim czasie był uzależniony od jakichkolwiek leków. Miał świadomość tego ile koncertów musi zagrać, zgodził się na 50 koncertów żeby pobić rekord ustanowiony przez Prince”.

Czy rzeczywiście tak było? Czy osobisty menager, którego Michael szanował tak bardzo byłby w stanie kłamać w sprawie tak istotnej jak zdrowie Michaela? Może i tak, ale tylko w przypadku, gdy dostał takie polecenie od samego Jacksona a najwyraźniej tak było.

Kolejnym tematem, jaki poruszono był testament. Frank wspomniał, że nie jest prawdą fakt, iż Michael nie mógł samodzielnie podejmować ważnych dla siebie i innych decyzji.

Zaskakujące jest, że Larry nawiązywał do tego tematu aż trzykrotnie, czyżby było to takie istotne, że za wszelką cenę, próbowano zwrócić na to naszą uwagę? Zdecydowanie. Michael był świadom tego co robi i co nastąpi.

Okazało się, że Dileo wie też niewiele na temat dr. Conrada Murraya: „nie znałem wcześniej doktora Murraya, nie miał on właściwie podpisanego kontraktu z AEG” ???, jak to możliwe?, osobisty menager nie zna osobistego lekarza? I skąd w takim razie w ogóle wziął się Murray?.

Na pytanie o tym czy śmierć Michaela była przypadkiem czy ktoś popełnił błąd nie odpowiedział. W sumie, co miał odpowiedzieć?

Podobno Frank wybierał się w jakąś 8 miesięczną trasę, Murray też miał jechać… ale o jakiej trasie mowa? Przecież występy w Londynie miały być ostatnimi w karierze Michaela. Więc o co chodzi?, może taka wielka trasa jest dopiero planowana, może to jest to, co nastąpi po powrocie Króla?.

Pod koniec skupiono się jeszcze na kilku innych sprawach takich jak zarzuty o molestowanie… „to kompletna bzdura, Michael nigdy nikogo by nie skrzywdził a już na pewno nie dzieci”,
dzieciach Michaela, „mają one bardzo dobre geny i są takie dobre i wspaniałe”, oraz
przygotowaniach do trasy „przygotowania do trasy kosztowały ok. 27 milionów dolarów”.

Wszyscy chcą przywrócić Michaelowi dobre imię, dlatego też w każdym możliwym wywiadzie starają się opowiedzieć o nim najlepiej jak tylko mogą. Przygotowania do trasy?, a może jednak do filmu?.

Na koniec jeszcze zadeklarował, że nie wybiera się na emeryturę… jak ma się wybrać, a kto zajmie się interesami Michaela po powrocie?




Odnosimy wrażenie, że Dileo poprzez ten wywiad chciał sprostować wszystkie plotki, które pojawiły się w mediach po rzekomej śmierci Michaela. Nie chce się nam wierzyć, że tak bliski współpracownik robił by coś bezcelowo zaryzykujemy stwierdzenie, że Michael specjalnie zatrudnił go ponownie by odegrał w całym hoaxie ważną rolę, był jego prawą ręką.

Chciałyśmy zakończyć opisywanie intrygujących wywiadów na trzeciej części, ale z powodu wielkiej ilości materiału zostałyśmy zmuszone do napisania czwartej części. Na niej już na pewno zakończymy ten cykl postów i  przejdziemy do kolejnych tematów, których mamy jeszcze naprawdę sporo.

J.A.M

20 sty 2010

Przerywnik – gra kolorów.

Robiąc sobie małą przerwę od analizy wywiadów (do trzeciej części oczywiście powrócimy), postanowiłyśmy napisać o czymś, co od dawna przykuwało naszą uwagę, ale nie byłyśmy do końca przekonane, w jaki sposób to wszystko przedstawić. Kilkakrotnie wspominałyśmy już o wszechobecnych w najważniejszych momentach i wydarzeniach całej mistyfikacji kolorach żółtym i czerwonym. Dotychczas łączyłyśmy je tylko i wyłącznie z teledyskiem do piosenki „Liberian girl” jak się okazało zupełnie błędnie. Teraz już wiemy, że więcej czasu należało poświęcić na przestudiowanie całej ich symboliki.
Wymienione kolory oraz jeszcze kilka innych rzeczy mają swoje drugie nieco ukryte znaczenie, które należałoby bliżej poznać, ponieważ po zebraniu wszystkiego w jedną całość robi się naprawdę bardzo, ale to bardzo ciekawie.
Jak zapewne wszyscy wiemy na memoriale oraz pogrzebie w Forest Lawn mogliśmy zaobserwować u braci Jacksonów, żółte i czerwone krawaty, oraz czerwone róże przy ich marynarkach. Artyści mieli róże w kolorze żółtym. Zauważalne były również, liczne białe elementy takie jak kwiaty czy np. sukienka Jennifer Hudson, (która notabene w tym czasie była w ciąży. Któż lepiej mógł skupić uwagę ludzi na biel jak nie kobieta nosząca w sobie nową, nieskazitelną istotę).
Aby wszystko dokładnie zrozumieć, trzeba przyjrzeć się symbolice czterech dominujących kolorów, otóż popatrzmy:

CZERWONY: czerwona barwa jest najbardziej pozytywną, i najbardziej kreatywną barwą. Symbolizuje dwie najważniejsze dla człowieka cechy: życie i miłość. Kojarzona jest ona z wyjątkowością, ale zarazem wściekłością i rozgoryczeniem, niekiedy jest również ostrzeżeniem.
ŻÓŁTY: żółta barwa symbolizuje słońce, boską niepojętą władzę, rozwiązanie i oświecenie. Często prowadzi do prawdy jest swoistą wskazówką. Nawiązuje do zmartwychwstania. Tej barwie przyporządkowane są również negatywne cechy takie jak oszustwo czy fałszerstwo.
BIAŁY: biała barwa jest odpowiednikiem niewinności, jedności, nieskazitelności oraz sprawiedliwości. Jest związana z czymś niewiarygodnym, czyli świętością. Co ciekawe ma przywracać równowagę i ułatwiać nowy start, nowy początek.
FIOLETOWY: barwa fioletowa symbolizuje tajemnicę, szlachetność i oryginalność.
Stymuluje przypływ inspiracji i percepcji, pozwala wzmocnić siłę psychiczną, oraz odzyskanie spokoju wewnętrznego. Odpowiada również za dobre zdrowie i samopoczucie.

Po przeczytaniu całej tej symboliki same byłyśmy zaskoczone i starałyśmy się to jakoś racjonalnie wytłumaczyć., Doszłyśmy do wniosku, że Michael wszystko idealnie sobie zaplanował najpierw kolory, które miały być wskazówkami potem sprytnie dołączył do tego „Liberian girl”, która z wiadomych przyczyn idealnie pasowała. Niespodziewane zakończenie teledysku nadało całej sprawie jeszcze większy wydźwięk. Spójrzmy dokładnie… czerwone róże na trumnie oraz przy marynarkach Jacksonów podczas memoriału miały dawać do zrozumienia, że Michael żyje, że jako geniusz z innowatorskim podejściem wszystko idealnie zaplanował, że jednymi z powodów, dla jakich to zrobił była wściekłość i rozgoryczenie (media i pseudo przyjaciele), możliwe jest również to, że zagrożone było jego bezpieczeństwo… jednak przesłaniem jest „wszystko dla miłości….”
Żółte krawaty braci, żółte róże u artystów występujących na scenie oraz niektóre obrazy emitowane na telebimie podczas memoriału miały zwracać uwagę na to, że całe pożegnanie jest oszustwem i wiele rzeczy z nim związanych jest sfałszowane, oraz potwierdzać, że Michael nie umarł. Dodatkowo miały dawać wskazówki i przekonać, że prawda zwycięży i nastąpi zmartwychwstanie.



 Białe kwiaty, których było sporo zarówno na memoriale jak i na pogrzebie na FL wybrano po to, aby zasygnalizować, że Michael jest wspaniałym, człowiekiem pełnym niewinności i aby,
mogły one zaznaczyć ogromną chęć dotarcie do sprawiedliwości, której nie można było się doczekać przez te wszystkie lata. Dodatkowo miały wyrażać szlachetne zamiary. Wspominana już biała sukienka Jennifer Hudson, również odegrała ważną rolę, kobieta w ciąży ubrana w biel oznaczała przywrócenie równowagi, odrodzenie i nowy początek. Warto też zwrócić uwagę na białe koszulki dzieci, które pojawiły się na scenie podczas piosenki „Heal the world”, któż będzie lepszym posłannikiem czystości i świeżości jak nie dzieci?!.
W każdym z bukietów znajdujących się na obu uroczystościach pożegnalnych wykorzystane,
były elementy w kolorze filetowym. Podobnie jak w przypadku bieli miały one podkreślić szlachetność Michaela, oraz jego dobre i wrażliwe serce. Najprawdopodobniej miały również dać do zrozumienia, że Michael ma się dobrze i, że wszystko jest utrzymywane
 w tajemnicy z jakiegoś ważnego powodu.



Wygląda jakoś tak znajomo nieprawdaż??? Aż tyle zbiegów okoliczności??? Niemożliwe.…. Hmmm….
Mamy świadomość, że nie wszyscy wierzą w symbolikę, ale patrząc na Michaela, który od dawna otwarcie przyznawał, że wierzy w różne dziwne i magiczne rzeczy nie ma wątpliwości, że mógł coś takiego przygotować.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na kwiaty, jakie wybrano do stworzenia tych imponujących bukietów.
Każdy z bukietów  był w doskonale nam znanych kolorach: czerwono- biało- żółto – fioletowym, co tylko potwierdza wysnutą wyżej teorię. Przyjrzyjmy się teraz bliżej znaczeniu poszczególnych kwiatów:

IRYS, fioletowy: (obecne również w sesji zdjęciowej do teledysku do piosenki „Liberian Girl”. Zdjęcia z tej sesji były wystawione przy trumnie na pogrzebie w Forest Lawn. Stanowiły również podstawę dwóch bukietów znajdujących się na i za trumną) kwiat będący symbolem nieśmiertelności, wzmacniający twórczą wyobraźnię, a także namawiający do obdarzenia kogoś zaufaniem.
IRYS, biały: (wpleciony w bukiety) jego symbolika opiera się głównie na budowaniu zaufania.
LILIA, biała: (dominujący kwiat szczególnie podczas pogrzebu na FL, obecna również w SC) kwiat symbolizujący czystość, niewinność i szlachetność oraz dobre intencje i przede wszystkim nadzieję.
RÓŻA, czerwona: (z tych kwiatów stworzony był główny bukiet znajdujący się na trumnie podczas memoriału w SC), to królewski kwiat symbolizujący głównie MIŁOŚĆ.



Brzmi zaskakująco? Przypominamy, że w tej sprawie nie ma żadnych przypadków i można się spodziewać dosłownie wszystkiego. Jeśli całą symbolikę dołączymy  np. do lipcowej wypowiedzi Marlona wszystko robi się jasne.
Na koniec jeszcze pamiętajmy, że biała lilia symbolizuje przede wszystkim WIARĘ, dlatego trwajmy w niej…
Keep the faith.

J.A.M

10 sty 2010

Interesujące wywiady część 2.

Kolejnymi wywiadami, na które niewątpliwie trzeba zwrócić uwagę są wywiady z osobami bezpośrednio pracującymi przy powstaniu filmu „This is it”. Pozwólcie, że od tej pory będziemy używać już tylko słowa FILM, trasa koncertowa najprawdopodobniej jest tylko jednym z początkowych i bardzo pomocnych epizodów w całej sprawie mistyfikacji.
Spójrzmy, zatem na fragmenty dwóch wywiadów z Michaelem Beardenem kompozytorem i dyrektorem muzycznym przy „This is it”. Po obejrzeniu tych wywiadów odniosłyśmy wrażenie, że widziałyśmy człowieka bardzo zdenerwowanego, który plącze się w swoich własnych słowach. Wyglądało na to, że zupełnie nie wiedział, co może powiedzieć na tematy związane z Michaelem Jacksonem i tajnikami powstania filmu.
Na pytanie dziennikarza, jak się czujesz po śmierci Michaela, odpowiedział bardzo dziwnie. Najciekawsze zdania tudzież słowa pogrubiłyśmy.


Nadal nie mogę uwierzyć w śmierć Michaela, musisz mnie zrozumieć. Ja, Kenny Ortega (reżyser) oraz Travis Payne (choreograf i producent) ciężko pracowaliśmy z Michaelem codziennie przez ostatnie 4-5 dni...eeee 4-5 miesiące jego życia.  
Hmm w końcu dni czy miesiące?. Jakby nie patrzeć robi to wielką różnicę i jest istotne gdyż do tej pory nie wiemy, kiedy tak naprawdę zaczęto najbardziej aktywnie pracować nad ostatecznym kształtem filmu. Sam muzyk najwyraźniej nie był zadowolony z tego, co powiedział gdyż na jego twarzy pojawił się dziwny grymas… to jeszcze bardziej potęguje uczucie, że najzwyklej w świecie się wygadał.
Idźmy dalej…

„Wkładaliśmy w to przedsięwzięcie wszystkie swoje siły i emocje. Kiedy oglądaliśmy ten film na premierze miałem słodko – gorzkie odczucia. Widzieliśmy go 1000 razy, ponieważ byliśmy jego twórcami, ale po raz pierwszy oglądała go również publiczność. Byliśmy ciekawi ich reakcji i opinii.
Jestem przekonany, ze byłoby to największe show wszechczasów, najbardziej niewiarygodne show, jaki kiedykolwiek widział świat.

Kenny, Travis i ja przez cały okres pracy z Michaelem, przeżyliśmy wiele wzruszających momentów. To, że mieliśmy okazję znać i widzieć Michaela takim, jakim był naprawdę to dla nas cudowne doświadczenie.
Chcę, aby wszyscy mieli świadomość, że ten projekt nie był zrobiony dla sławy, był to projekt, który miał być swoistym hołdem złożonym Michaelowi. Zrobiliśmy to dla jego dzieci i fanów, których MJ kocha tak bardzo. Często mi mówił, że chce to zrobić, bo jest jeszcze wystarczająco młody a jego dzieci już na tyle duże żeby to docenić. Więc dlatego to zrobiliśmy. To dobrze, że świat może zobaczyć Michaela dokładnie tak ja my go widzieliśmy.
Odpowiedzmy sobie szczerze na pytanie, czy to, co widzieliśmy na wielkim ekranie zapowiadało wspominane wielkie, niesamowite i porażające show???. Według nas (z całym szacunkiem dla Michaela) nie ma tam nic nadzwyczajnego, stare hity, żadnej nowej piosenki, doskonale znane i oklepane układy choreograficzne. Jedyne nowości to krótkie filmy do piosenek: „Smooth criminal”, „They don’t care about us”, „Earth song” i „Thriller”,  nakręcone z wykorzystaniem najnowszych osiągnięć techniki komputerowej (2D, 3D).
Jak wam się wydaje, czy Michael Jackson, największa gwiazda muzyki pop, swoista ikona,  urodzony perfekcjonista, geniusz wymyślający i wykorzystujący najróżniejsze efekty specjalne przy swoich występach tak widział powrót, na scenę po prawie dziesięcioletniej przerwie?, czy w taki sposób chciał przykuć uwagę teraźniejszej znudzonej młodzieży?. No cóż… zaryzykujemy stwierdzenie, że jednak nie… jego stać na dużo, dużo więcej.
Słowa te nabierają jednak sensu, gdy odniesie się je do samego hoaxu, (zakładając, że mamy z nim do czynienia). Taki powrót po dłuższym okresie, kiedy cały świat myśli, że król nie żyje to w zamyśle niektórych mogłoby być czymś, co wiele by zmieniło, skupiło by uwagę każdego człowieka, niezależnie czy wcześniej był fanem Michaela czy też nie. Pamiętajmy, że dzieci Michaela jak mówi nam Pan Bearden były już na tyle duże, aby to docenić i zrozumieć, ale co powrót??? Raczej nie!.

Kolejne zadane pytanie brzmiało następująco:

-Czy Michael miałby coś przeciwko, żeby świat zobaczył go takim, jakim pokazaliście go w filmie?
Myślę, że nie miałby nic, przeciwko bo sam na to pozwolił.
Wyraził zgodę na kręcenie, chciał to wszytko udokumentować. Zgodził się,  aby kamery nam towarzyszyły. Jak sami zobaczycie MJ nie gra (do kamer). On był nieśmiały, ale nie dla ludzi, którzy go znali i kochali.
Powiem wam ciekawą rzecz, że kiedy już cię poznał i spotykałeś się z nim drugi raz nigdy by nie pozwolił żebyś czuł się nieswojo. Zawsze starał się żebyś czuł miłość. Znam MJ’a od 2001 roku i zdziwiło mnie to, że tak doskonale sobie radził. Często się przytulał to było dla niego takie łatwe i naturalne.
Oczywiste jest, że na to pozwolił na nagrywanie a może i wszystko przygotował?!. Co do grania pod kamery tutaj mamy małe wątpliwości i to zarówno, co do osoby Michaela jak i innych, których możemy ujrzeć w filmie między innymi tancerzy oraz wymienianych już wielokrotnie panów: Payne, Ortege oraz bohatera tegoż wywiadu Michaela Beardena.

- MJ oszczędzał swój głos, ale nadal był niesamowity….
To prawda wciąż był niesamowity.
To trochę dziwne pytanie a dlaczego niby miałby przestać być niesamowitym?, czyżby z wiekiem traciło się takie umiejętności??? Bez sensu.

-Jakie to uczucie pracować z nim nad muzyką każdego dnia?
To było niesamowite. Dorastałem przy jego muzyce a to, że teraz mogłem z nim tworzyć to było cudowne. Starałem się jak najwięcej z nim rozmawiać.
Każdy dobry artysta musi oszczędzać swój głos na 50 dni przed planowanym występem. Czasami śpiewał głośniej, ale zazwyczaj tego nie robił. Jak widzicie na filmie "musze oszczędzać głos" mieliśmy tylko 50 dni do koncertów i nie chcieliśmy rozczarować i oszukać fanów.
Druga część odpowiedzi jest zaskakująca. Po pierwsze, co ma wspólnego z pytaniem?, po drugie jak to oszukać fanów??? czyżby ponownie powiedział zbyt dużo?. Dla nas to ewidentne, że w momencie kłamstwa nawiązuje się do tematu, o którym w ogóle miało się nie mówić. Podświadoma reakcja.
Zastanawia nas jeszcze jedno mianowicie te wspomniane 50 dni… hmm jeśli dobrze liczymy 3 tygodnie jakie według Pana Ortegi pozostały Michaelowi do koncertów, oczywiście od ostatniej próby to 21 dni także skąd muzykowi wzięło się raptem 50 ???..., powtórzył to dwukrotnie, więc o żadnym przejęzyczeniu nie może być mowy. Czy Panom tak ciężko było ustalić jedną wersję, jaką będą przekazywać mediom… najwyraźniej tak…

-Co pomyślą fani po obejrzeniu tego filmu?
Fani na pewno zauważą, że MJ był w dobrej formie, że był szczęśliwy i zdrowy. Bardzo chciał zrobić ten film...eee trasę koncertową no i kochał wszystkich. Miłość to, to co chciał wam wszystkim przekazać.
No i mamy słowa, na które najbardziej czekałyśmy. To już druga osoba, która oficjalnie bez żadnych ogródek wyznaje nam, że od samego początku chodziło o film. Przypominamy, że pierwszą był Travis Payne. Wszystko zaczyna się kręcić w około wielkiej trójcy: Ortega, Payne i Bearden, których w niektórych momentach wspomaga jeszcze Randy Phillips.
Nasza teoria zdaje się być coraz bardziej prawdopodobna….



Zainteresował nas jeszcze jeden, króciutki fragment z innego wywiadu z Beardenem.



od 1:05  słowa „mam nadzieję, że nie będę miał przez to kłopotów”

Kłopotów? A niby dlaczego?, bo opowiedział historyjkę o Michaelu?. Chyba nikt oprócz samego Michaela nie mógłby mieć mu tego za złe… zatem czego się boi? reakcji Michaela?, ale on przecież nie żyje… więc o co w ogóle chodzi?.

Podsumowując Michael Bearden to kolejna osoba, która, chcąc uciszyć plotki wzbudziła jeszcze więcej podejrzeń, ale nas to już w ogóle nie zaskakuje. Niektóre wpadki są tak infantylne, i banalne, że łatwo przypuszczać, że nie są upubliczniane bezcelowo.

Do wszechobecnego wychwalania i oczyszczania Michaela zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Rodzina, przyjaciele oraz mniej lub bliżej związani z Michaelem ludzie robią to non stop. Nie zapomniał o tym również Michael Bearden, który zaznaczył jak wielka była wrażliwość Michaela, jak bardzo chciał on troszczyć się o naszą planetę i o tym jak kochał dzieci.



Przejdźmy do następnego wywiadu tym razem z, Travisem Paynem. Choreograf udzielił go w dniu oficjalnej premiery filmu „This is it” magazynowi kulturalnemu, „Buzzine”. Wywiad jest długi, dlatego też pozwoliłyśmy sobie wybrać najciekawsze fragmenty oraz zastosować tak zwaną analizę punktową.


Travis to osoba, która najwyraźniej nie zdaje sobie sprawy, czym tak naprawdę jest śmierć i wygląda na to, że nie potrafi opisać wszystkich smutnych i traumatycznych uczuć, jakie zawsze jej towarzyszą. No chyba, że po prostu umie dobrze grać….



1)The children see it today. Everybody is excited. Everybody is happy” – Dzieci dzisiaj oglądały film. Wszyscy są podekscytowani, wszyscy są szczęśliwi…
Czy takimi słowami można opisać reakcję i odczucia rodziny w tym przypadku głównie małych dzieci, które na ekranie widziały swojego ojca, który zmarł zaledwie 3 miesiące wcześniej?.

2) Na pytanie dotyczące niektórych zmian w układach choreograficznych, Travis sprytnie wplótł w swoją odpowiedz następujące zdanie, które zbytnio nie pasowało do całego kontekstu
That is part of his vocabulary, quite like an opera singer who doesn’t always need to hit the high notes — you warm up to those moments
To była część jego powtórek, prób…podobnie jak u śpiewaka operowego, który nie zawsze musi śpiewać wysokie nuty - przygotowując się do tego najważniejszego momentu.
Czy to nie było lekkie tłumaczenie zmian w zachowaniu Michaela, które widzieliśmy w „This is it”? Wszyscy doskonale wiemy, że Michael zawsze dawał z siebie wszystko nawet na próbach. Dowodem niech będą nagrania pochodzące np. z prób z Neverlandu. Odsyłamy też do oficjalnej autobiografii Michaela „Moonwalk”, w której wielokrotnie mówił o tym, jak poważnie podchodzi do prób i jak zawsze jego taniec kształtuje rytm danej piosenki.

3) “Oftentimes, it’d be one or two people or a new guitarist, or he’s working with a different drummer, but this was everybody was different. The only person who’d been there was Jonathan Moffett because he was the drummer for 30 years and, of course, Kenny and myself. But everybody on stage with Michael was different.Dorian (Holley) and Darryl Phinnessee, two of his singers, returned. Other than that, the stage crew — the people, hanging the lights, everything, all different”
Czasami z Michaelem współpracowało jeden lub dwóch nowych ludzi albo nowy gitarzysta, czasami też pracował z innym perkusista, ale w tym projekcie cala załoga była zupełnie nowa.. Wyjątkami byli JM (jego perkusista, z którym grał od 30 lat), oraz dwóch członków chórku: Dorian Holley i Darryl Phinnessee nie licząc oczywiście Kennego i mnie. Pozostali ludzie obecni z Michaelem na scenie byli inni. Ludzie pracujący przy oświetleniu, przy scenie itd. byli nowi.
Dlaczego Mike postanowił współpracować z jak największą ilością ludzi, którzy go bliżej nie znali? Przyjmijmy na chwilę (oczywiście czysto teoretycznie), że w „This is it” oprócz Michaela był również sobowtór to może nowa ekipa była skompletowana po to, aby go nie rozpoznała?!.

4) Na pytanie o to jak chciałby, aby zapamiętano Michaela Travis odpowiedział następująco: Michael był bardzo dobrym i troskliwym człowiekiem, wrażliwym na krzywdę innych, oraz doskonałym ojcem. Przekazał na cele charytatywne bardzo dużą liczbę pieniędzy (rekord Guinessa).
To nie wymaga chyba dłuższego komentarza, choreograf jest kolejną osobą starającą się oczyścić Michaela z wszystkich postawionych mu zarzutów oraz przedstawienia go za pomocą najlepszych cech, jakie posiadał.

5)I hope that, after seeing the film, the audience will feel a sense of responsibility and accept the challenge of trying to affect some positive change on the planet, because ultimately, that was his main reason for returning to the stage.”
Mam nadzieję, że po obejrzeniu filmu publiczność zrozumie sens i przekaz, jaki chciał dać ludziom Michael. Chodzi o odpowiedzialność i walkę, jaką wszyscy musimy podjąć by wprowadzić zmiany na naszej planecie. To właśnie było głównym powodem powrotu Michaela na scenę.
Pierwsze, co w tym fragmencie przykuwa uwagę to informacje dotyczące celu powrotu Michaela na scenę. Każdy wypowiadający się na ten temat, mówi zupełnie, co innego, podobnie jest z przesłaniem zawartym w filmie. Michael Bearden twierdzi, że jest nim MIŁOŚĆ, Travis natomiast uważa, że jest nim troska o planetę. Więc jaka jest ta prawdziwa teoria?.

6) Poniższy fragment, dał nam dużo do myślenia zupełnie nie wiemy, o co chodziło Travisowi, ale z pewnością nie wypowiedział niektórych słów przypadkowo.
Opowiedział o tym, że MJ czasami dzwonił do niego w nocy, wtedy też razem dyskutowali o minionym dniu i o rzeczach, których mogliby jeszcze spróbować. Przytoczył również sformułowania jakich używali podczas tych rozmów "trzeba zrobić to czy tamto", bez  większych, szczegółów. Pod koniec wypowiedzi jednak pada następujące zdanie:
”where’s that thing coming from?”, “It’s coming from Germany.” ,“When is it going to be here?”,  “Okay.
I need to see that thing.”
Skąd to pochodzi? z Niemiec. Kiedy to będzie tutaj? ok. musze to zobaczyć….

O co właściwie chodziło???. Dlaczego Travis postanowił posłużyć się zaledwie jednym konkretnym przykładem a były to właśnie Niemcy? Czyżby kolejna subtelna wskazówka?. Pragniemy jeszcze przypomnieć, że dużo śladów prowadzi właśnie do tego kraju: wizyty członków rodziny (Joe, La Toya), cała afera z filmikami, nagranymi i emitowanymi przez niemiecką stację telewizyjną RTL, w których, to rzekomo Michael wychodzi z karetki.

To jednak nie ostatnia ciekawostka, jaką można znaleźć w tym wywiadzie… na pytanie o to czy Michael bał się powrotu na scenę, Travis po dosyć wyczerpującej odpowiedzi, która brzmiała następująco:
„Powiem ci dokładnie to, co on mi powiedział. Także odświeżyliśmy niektóre układy choreograficzne i on pracował nad wokalami, których od niego wymagano, ale kiedy zapytałem go po prostu: "stresujesz sie?" on odpowiedział: "nie" chciałem się upewnić "naprawdę?" on powtórzył: "nie, jeśli zaczynasz sie denerwować to panika sie rozprzestrzenia w całym obozie, wtedy masz całą armię zestresowanych żołnierzy, nie wygrasz w ten sposób wojny". Miał rację, dlatego też powiedziałem: "ok., więc nie denerwujemy się, bierzemy sie do pracy. Od którego momentu chcesz zacząć?". Zawsze mówił coś mądrego np.: "nie denerwuję się, nie ma na to czasu, to strata energii. Musisz stawić temu czoła. Jeżeli jesteś niepewny nigdy nigdzie nie zajdziesz" To ma dla mnie sens, bo kiedy byliśmy młodsi dużo łatwiej było robić te rzeczy, było mniej strachu i wahania, nie planowało się tyle. Po prostu się to robiło…
Michael taki właśnie jest trochę wścibski i figlarny”
, całkowicie zmienił temat i zaczął kolejną dziwną opowieść:
"He was going through my bag one day and found a cut – it was open so it invited his eyes. I had a copy of The Secret DVD in my bag, and he goes, “What do you know about this?” I go, “Well, I’ve learned about it for about two years so I keep it with me, and if I get stressed out, I’ll pop it in and listen to it.” And he was like, “I’ve known about this for a long time,” and I was like, “I figured you did,” and he goes, “Yeah. Thoughts become things, don’t they?” and I was like, “Yes, they do.”
Jak sami widzicie ta druga część to zupełnie pozbawiona sensu historyjka (w ogóle nie pasująca do kontekstu) opowiada o tym, że Travis rozmawiał z Michaelem o DVD, które zawsze miał przy sobie. Podobno film ten poprawiał mu humor. Któregoś razu Michael znalazł płytę i powiedział, że zawsze wiedział o tym, że Travis nosi ze sobą to dvd.
Wydaje nam się, że jedynym zamysłem przytoczenia tej historii było zacytowanie jednego zdania, które wygłosił sam Mike: Thoughts become things, don’t they?” co, znaczy "myśli stają sie rzeczami, czyż nie?". W rozwinięciu pewnie brzmiałoby to, że czasami najdziwniejsze i najbardziej nierealne rzeczy mogą stać się rzeczywistością. Może chodziło o naszą wiarę w to, że Michel żyje… na razie dla większości jest ona głupia i nierealna, ale co będzie potem….

7)I think Michael Jackson has created a language and a style all his own. Like the greats that have come before him, like Bob Fosse and Baryshnikov who he admired so much, I think he’s contributed immense amounts to dance over the years, and I think he will continue to.”
Myślę, że MJ stworzył swój własny język i styl. Podobnie jak wielcy, którzy byli przed nim jak Bob Fosse i Baryshnikov, których tak bardzo podziwiał, myślę, że przez te wszystkie lata Michael wniósł ogromnie dużo do wielu technik tańca i według mnie, nadal będzie to robił.

Ostatnie słowa są dwuznaczne, czy chodziło o to, że ludzie będą czerpać inspirację z tego co pozostawił po sobie Michael, czy może jednak o to co Michael pokaże jeszcze po swoim powrocie?. We will see….
Cóż reasumując, analiza ta potwierdziła nam, że każdy z ludzi pracujących przy filmie, „This is it” ma różne wersje, co do terminów prób, przesłania, i najważniejszych przekazów. Nie wygląda nam to na nieporozumienie, ale ocenę pozostawiamy wam.

To be continued….

J.A.M

3 sty 2010

Interesujące wywiady część 1.

Kolejną bardzo istotną kwestią w całej sprawie są wywiady, jakich udzieliły osoby bliskie Michaelowi tuż po jego rzekomej śmierci. Mowa o członkach rodziny oraz współpracownikach, którzy stali się wyjątkowo wylewni i z łatwością opowiadali o ostatnich momentach życia Michaela oraz bardzo szczegółowo streścili dzień 25.06.2009.
Czy normalnym jest publiczne dzielenie się tak przykrymi wydarzeniami z mediami (tabloidami), których Michael tak bardzo nienawidził?, czy pieniądze są ważniejsze od syna, brata czy przyjaciela?
Już sam fakt, że ci wszyscy ludzie byli do tego zdolni każe przypuszczać, że coś tu nie gra. Chcemy wam pokazać jak bardzo różniły się od siebie niektóre wypowiedzi oraz przekazywane informacje. Zacznijmy od przeanalizowania wywiadu przeprowadzonego przez popularną Oprah Winfrey z Kennym Ortegą, reżyserem filmu „This is it”. Generalnie wywiad dotyczył właśnie filmu, ale nie zabrakło tam również innych tematów takich jak moment poznania obu panów w 1984 roku, długiej współpracy oraz wielu dziwnych i zastanawiających wypowiedzi. Otóż najbardziej dobitnie brzmiącymi słowami były „He's still so much alive for me, thanks God” – „ Dla mnie on nadal jest żywy, dzięki Bogu”. W tej sytuacji chyba nie ma mowy o żadnej osobistej więzi.
Spójrzmy na kolejne zdanie tutaj po minie i zmieszaniu można wywnioskować, że nie było to powiedziane celowo, najprawdopodobniej Kenny po prostu się rozpędził jednocześnie uchylając rąbka tajemnicy. „He is so present in the film, that you can forget that he is still not with us" czyli- on jest tak obecny w filmie ze czasami można zapomnieć, że nadal go z nami nie ma. Pomyślmy czy nie powinien powiedzieć:, że już go z nami nie ma a nie nadal go z nami nie ma? Hmm czyżby Ortega również czekał na powrót Michaela podobnie jak i my wszyscy?!.
Następnie Kenny opowiadał jeszcze o innowacyjnych pomysłach, jakie w ostatnim czasie miał Michael, wizjach niesamowitych koncertów i oświetlenia siebie.
to illuminate yourself. Michael Jackson”. Bardzo ciekawe sformułowanie… tylko jak je tłumaczyć, może chodzi o próby oczyszczenia się z wszelkich zarzutów, przedstawienia siebie w lepszym świetle? a może o spektakularny powrót?. Niewątpliwie jedno z drugim się wiąrze.
Ostatnie słowa wypowiedziane w wywiadzie, również dają do myślenia. „Michael od kilku lat rozmawiał ze mną o znalezieniu tego odpowiedniego pomysłu, czegoś naprawdę, niesamowitego, z wielkim ukrytym celem. Bardzo chciał to zrobić z tak wielu powodów, także dla swoich dzieci". Dobrze, ale podstawowym pytaniem jest o jaką dziedzinę chodziło?, wiemy, że Michael dalej tworzył wspaniałą muzykę, choreografię, ale najprawdopodobniej nie chodziło o to, więc o co?, czyżby o wspomniany „Dome Project”? , jeśli przypomnimy sobie słowa Travisa Payne „This i sit to robocza nazwa „Dome Project”.



Kolejną osobą, której wypowiedziom postanowiłyśmy się przyjrzeć jest siostra Michaela Janet. Udzieliła ona wielu wywiadów, ale w żadnym nie zawarła zaskakujących i znaczących przekazów. Jednak jest rzecz, która powinna zostać opisana, otóż mowa o rozbieżnościach w jej opowieściach. W jednym z wywiadów na pytanie gdzie i kiedy dowiedziała się o śmierci Michaela odpowiedziała, że była na planie filmowym w Atlancie.


W drugim natomiast mówiła, że w tym czasie przebywała w swoim domu w Nowym Jorku. Małe kłamstwo, ale skoro tak łatwo jej to przychodzi to, czemu nie miałaby kłamać i w innych istotniejszych sprawach. Czyżby zapomniała, że kamera nagrywa wszystko i pozostają dowody?

Spójrzmy na  5:10  poniższego filmu: "I was at my house in new york"





Na koniec analiz pierwszej części interesujących wywiadów pozostawiłyśmy rozmowę ze starszym bratem Michaela Jermaine. Zapis pochodzi z 27 października z premiery filmu „This is it”, która odbyła się w Los Angeles. Przeprowadził ją doskonale wszystkim znany Larry King. Spójrzmy, jakie słowa zaskoczyły cały świat.




Na złożone pytanie dziennikarza: „Krążą plotki o tym, że bracia Jackson wrócą na scenę jako aktorzy, czy to prawda?” Jerma odpowiedział: „ Tak, ale teraz dzieje się dużo różnego rodzaju bardziej ekscytujących rzeczy, nazywających się "This is it"(To jest to), ale to naprawdę NIE jest TO, będzie się działo o wiele, wiele więcej, ale to jest...to jest zdecydowanie TO, ale to NIE jest "The final curtain"(ostatnie odsłonięcie kurtyny, nazwa spisku z 1996 potocznie używana w USA nazwa śmierci)
King skwitował to krótko „oh...”. Nie mamy wątpliwości, że gospodarz programu „Larry King Show” , jako nieliczny z dziennikarzy wie o mistyfikacji ba a nawet w niej uczestniczy. Wystarczy od czasu do czasu zajrzeć na jego bloga. Wracając jednak do teamtu.
Cóż te słowa Jermaine właściwie miały znaczyć?, czyżby jakaś subtelna wskazówka, że na te najważniejsze rzeczy wszyscy muszą jeszcze poczekać?
Cała ta sytuacja była nadzwyczaj dziwna…..
Jermaine jest przecież inteligentnym mężczyzną, więc jak to możliwe, że nie odpowiedział na pytanie zadane przez Larrego, czy nie zrozumiał, o co go pytano?, raczej nie gdzieś musiał przecież wpleść jakąś podbudowującą informację. Kolejna sprawa to zachowanie ich obu, spójrzmy na te, co by nie mówić głupkowate uśmieszki.
Do momentu premiery nie miałyśmy pojęcia o tym, że bracia Michaela chcą zaistnieć, jako aktorzy. Zatem czy Larry tym pytaniem nawiązał do wywiadu, z Geraldo, z 2002 w którym to Michael opowiadał o swoich nowych pomysłach na film oraz o tym, że chciałby aby jego bracia wzięli udział w tym przedsięwzięciu i wystąpili właśnie w roli aktorów?. (Odsyłamy do naszej wcześniejszej notki) Możliwe a wręcz bardzo prawdopodobne, że była to kolejna tym razem delikatna wskazówka, że bracia nie mówią całej prawdy i są tylko pionkami w tej wielkiej grze.
Przyjrzyjmy się jeszcze raz temu, co powiedział Jerma i wyciągnijmy z tego odpowiednie wnioski otóż:

a)      potwierdził, że prawdą jest fakt, iż bracia wrócą jako aktorzy. Zapewne jednak nie miał na myśli telewizyjnego programu „The Jacksons dynasty”, ponieważ jest to tylko reality show, tak więc nie wymaga zbyt wielkich umiejętności aktorskich. Nie mamy zatem wątpliwości, że chodzi o grę w czymś bardziej ambitnym może film, którego oficjalne początki są datowane już na 25.06.2009?
b)cały czas dzieje się dużo różnego rodzaju ekscytujących rzeczy? i nazywają się one THIS IS IT”. O co chodzi?. Czyżby o to, że wszystko, co aktualnie się dzieje to jeden długi i skomplikowany film w którym wszyscy gramy, najprawdopodobniej noszący także „roboczą” (jak mówi T.Payne) lub właściwą (jak mówią inni) nazwę „DOME PROJECT”??
c)to naprawdę nie jest to, będzie się działo o wiele, wiele więcej..” Czy Jermaine mówił o powrocie?, o kolejnych rozdziałach tego niesamowitego przedstawienia??
d)to jest zdecydowanie to, ale to nie jest ostatnia kurtyna”, czyli to jeszcze nie koniec, to jeszcze nie czas na śmierć. Czyli że: to jest to- jeden z wielu, wielu rozdziałów, ale jeszcze nie czas kończyć film, nie czas zakończyć zdjęć. Wygląda na to, że cała mistyfikacja przybrała kształt filmu, poszczególne wydarzenia są jego częściami a koniec nastąpi wtedy kiedy reżyser powie „The END”….



Koniec części pierwszej ciąg dalszy nastąpi.


J.A.M

30 gru 2009

Ostatnie uzupełnienie do memoriału.

Weszłyśmy w posiadanie jeszcze kilku ciekawych zdjęć z memoriału aby wszyscy zwrócili na nie uwagę postanowiłyśmy opublikować je w nowym poście.



 Brooke Shields ciężko było jej zachować jakiekolwiek pozory. Zastanawia nas tylko czy było to spowodowane tym, że od kilku lat nie miała żadnego kontaktu z Michaelem czy raczej dlatego, że wiedziała w czym odgrywa jedną z pierwszoplanowych ról....

 

Smokey Robinson, Shaheen Jafargholi, Berry Gordy jak widać wszystkim Panom humory dopisywały.



Al Sharpton, Lionel Richie, Berry Gordy trzeba przznać, że bardzo dziwne zachowanie szczególnie Pastora Sharptona po nim spodziewałyśmy się czegoś zupełnie innego.

 

Na koniec chyba najbardziej ewidentne zdjęcie ze wszystkich. Te uśmiechy na twarzach Janet, Paris, Mishy Hamiltona a szczególnie La Toyi świadczą o ogromnej "powadze" całej sytuacji. Patrząc szczególnie na La Toyę wszystko zaczyna robić się oczywiste.

J.A.M

26 gru 2009

Memoriał podsumowanie, księga pamiątkowa.

Aby ostatecznie zakończyć temat memoriału napisałyśmy jeszcze zwięzłe podsumowanie w którym zwróciłyśmy uwagę szczególnie na zachowanie przemawiających i występujących osób przed i po memoriale.
Podstawowe pytania jakie nasuwają się po obejrzeniu uroczystości pożegnania Michaela Jacksona brzmią następująco: czy oficjalnie zaproszeni goście (wliczając to wszystkie osoby bezpośrednio uczestniczące w kreowaniu memoriału, mamy tu na myśli artystów i przemawiających na scenie) mieli świadomość w czym uczestniczą i czy wiedzieli jaka jest prawda?!.
Jeśli przyjmiemy, że cały scenariusz lipcowych uroczystości opierał się na teledysku do piosenki "Liberian Girl" a jak wiemy jest to bardzo prawdopodobne. Jeśli spojrzymy na ten teledysk i nazwiemy go motywem przewodnim całej sprawy mistyfikacji wygląda na to, że zarówno artyści, przyjaciele, zwykli fani (którym udało się wylosować bilety wstępu) oraz miliony ludzi zgromadzenych przed ekranami telewizyjnymi nie byli świadomi tego w czym biorą udział i z czym mają do czynienia. Podkreślamy, że wszystko zostało tak zorganizowane i dopracowane, że pierwotnie prawie każdy uwierzył, że jest to koniec wspaniałej ery Michaela Jacksona.
Z drugiej strony jednak jeśli dokładnie przyjrzymy się zdjęciom, jakie zostały zrobione po zakończeniu memoriału, zobaczymy, że na twarzach "gwiazd" nie widać żadnego smutku, żadnej  powagi. Wręcz przeciwnie wszystkich przepełnia radość a świadczą o tym wielkie uśmiechy. Rozumiemy, że była to celebracja życia Michaela ale jakby nie patrzeć był to również swoisty pogrzeb i powinien zostać zachowany chociaż minimalny  nastrój zadumy.
Spójrzcie sami na kilka poniższych zdjęć.



Brooke Shields, Magic Johnson


Usher, Magic Johnson

 
Magic Johnson, Lionel Richie, Suzzane the Passe, Usher, Akon


Al Sharpton, Suzzane the Passe, Berry Gordy

 
Kenny Ortega
 
Magic Johnson, Miko Brando (skąd u dobrego przyjaciela Michaela taki szeroki uśmiech na twarzy?)

 
Jennifer Hudson, Usher


Janet Jackson, La Toya Jackson, Rebbie Brown. Czy siostry wyglądają na załamane???


Janet, La Toya, Rebbie... próba generalna?

KSIĘGA PAMIĄTKOWA.
Każdy uczestnik memoriału otrzymał tzw księgę pamiątkową w której oprócz wielu zdjęć zawarte były wpisy rodziny oraz najbliższych przyjaciół i współpracowników Michaela. Nie orientujemy się czy w Stanach Zjednoczonych na uroczystościach pogrzebowych zawsze ofiarowywuje się takie książki ale wiemy, że ta jest momentami naprawdę bardzo interesująca. Przyjrzymy się bliżej ogólnemu wyglądowi publikacji oraz niektórym jej wpisom. Jeśli chodzi o fotografie, które znajdowały się w księdze, to większość z nich była emitowana na telebimie podczas uroczystości w hali Staples Center. Cały obraz księgi miał podkreślać wspaniałość i dobroć Michaela, dlatego też jest tam wiele zdjęć z rodziną, przyjaciółmi, głowami państw oraz nagrodami jakie otrzymał w swojej jakże bogatej karierze.





Pierwszy wpis jaki przykuł naszą uwagę pochodzi z dnia 1 lipca i jego autorem jest Siggy "Rubba" w pierwszej części pisze o tym jakim Michael był wyjątkowym i dobrym człowiekiem, jednak najciekawsza jest druga część a brzmi ona następująco: "Always Loving You, always... Until we meet again! May your Soul finally rest on this Journey.Siggy! tzn: "Zawsze ale to zawsze będę cię kochać..aż do naszego nastepnego spotkania! może teraz twoja dusza odpocznie od tej podróży". Ciężko powiedzieć co autor miał na myśli, czy chodziło mu o spotkanie w niebie czy też tutaj na ziemi?, no i o jaką podróż chodziło... hmmmm.
Syn Jermaine, Jaimy napisał, że pomimo iż Michaela "nie ma z nami w sensie fizycznym dobrze jest wiedzieć, że przynajmniej jest tutaj duchem". Tutaj to znaczy gdzie? na memoriale? kolejna dwuznaczny wpis.

Z księgi możemy się również dowiedzieć dwóch istotnych rzeczy otóż patrząc na to co napisała Grace Rwaramba  wiemy, że pracowała ona dla Michaela aż 17 lat najpierw jako osobista asystentka (cokolwiek to znaczy) później jako opiekunka Prince, Paris i Blanketa. Strasznie długo nieprawdaż?! zatem dlaczego Michael zwolnił ją latem tego roku?... do tego tematu jednak wrócimy przy okazji innego posta.
Druga sprawa to tajemniczy asystent, Michael Amir zatrudniony przez Michaela dwa lata temu...
("being your personal assistant for past two years..."). Czy to znaczy, że wcześniej Michael nie posiadał asystenta a może zwolnił poprzedniego i zatrudnił nowego hmm. Jeśli nasza teoria jest prawdziwa to wygląda na to, że od dwóch lat Michael realizował swój plan. Ponowne zaistnienie w mediach> płyta "Thriller 25 th anniversary edition"> w końcu sfingowanie własnej śmierci. Widzimy, że potrzebował zaufanego pomocnika sam by sobie z tym wszystkim po prostu nie poradził.
 

 
Ahern Lossa napisala: I can't wait to see you again.(nie mogę sie doczekać kiedy cię znowu zobacze) nie zaznaczyła jednak gdzie.



Siostra Michaela La Toya dość rozlegle opisała największe sukcesy Michaela oraz jego wyjątkową osobowość. Następnie przytoczyła kilka zdań utrzymanych w klimacie bardzo religijnym: "Bóg wezwał cię do siebie" itd.
Najbardziej interesujące rzeczy zostawiła jednak na koniec. "Mike kocham cie bardzo mocno i nie mogę się doczekać twojego kolejnego wystepu". "Niech magia trwa nadal". Pierwsze zdanie jeszcze jesteśmy  w stanie w jakiś sposób wytłumaczyć (aczkolwiek jest to dość intrygujące, w końcu niebo nie jest sceną a siostra nie jest fanką. Ahh to niewątpliwie mało realna wizja). O jakiej magii myślała La Toya?. Magia w niebie, trochę to nie pasuje. Skoro nie niebo to pozostaje ziemia, a więc może chodzi o spuściznę muzyczną i moralną jaką pozostawił po sobie Michael?. Nam wydaje się jednak, że magia to, to wszystko czego jesteśmy świadkami od  jakiegoś czasu. "Keep the magic going!!!" dodatkowo napisano większymi, białymi rzucającymi się w oczy literami tak aby nikomu te słow nie umknęły.

Cała rodzina podczas memoriału oraz jak widizmy pisząc w księdze starała się przedstawić Michaela w jak najlepszym świetle. Rodzeństwu udało się sprytnie powplatać w swoje wypowiedzi oraz wpisy wzmianki o osiągnięciach i dokonaniach Michaela (zdobyte nagrody Grammy, księga rekordów Guinessa, czy też anty grawitacyjne buty). 
Kolejnym tekstem niewątpliwie dającym do myślenia jest wpis Tito Jacksona. Ponownie najistotniejsze  słowa padają na końcu i ponownie są napisane większymi literami.
"I love him. Michael is with me always. We will carry the light and make the light shine again for Michael and the world" - "Kocham go. Michael jest ze mną zawsze. Będziemy troszczyć się o to światło i sprawimy, że zaświeci ono ponownie dla Michaela i dla świata"

To ewidentne, że rodzina po "śmierci" Michaela zrobi wszystko by przywrócić mu dobre imię i oczyścić go z wszystkich zarzutów. Kiedy to się stanie, Michael powróci.

 
Na koniec jeszcze wpis najstarszej siostry Michaela Rebbie Brown. Uważamy, że to najpiękniejszy wpis w całej księdze. Pojawiają się w nim cytaty z psalmów z Biblii. Ten wpis opublikujemy w całości, ponieważ jego fragmenty są ze sobą ściśle powiązane.
"Kocham się bardzo mocno i wyczekuję momentu kiedy zobaczę cię znowu tu na ziemi. (Św.Jan.5.28-29).
Wiem, że jest to coś co nie tylko ceniłeś ale również rozmawiałeś o tym z innymi. Wtedy świat będzie rajem bez fałszerstwa, obłudy i ubóstwa.Wtedy świat będzie miejscem prawdziwego spokoju. To jest coś czego wszyscy oczekujemy, wtedy zobaczę cię ponownie. Śpij spokojnie, bo jak mówi Biblia ty tylko śpisz. I ja oczekuję życia wiecznego (Psalm 37:29)".
Trzeba przyznać, że trafnie dobrała cytaty... 
Można to jednak przełożyć na całą sprawę, otóż po tym jak świat zrozumie w końcu, że Michael nigdy nie zrobił żadnej z zarzucanych mu rzeczy, kiedy pokaże się go jako normalnego, kochającego, wspaniałego człowieka on powróci, a teraz zaznaje tego tak upragnionego spokoju.
 

 
To najciekawsze z wpisów jakie znajdują się w księdze pamiątkowej. Z istotniejszych rzeczy należy jeszcze wspomnieć o końcowej stronie, znajduje się na niej zdjęcie pochodzące z prób do "This is it" pod nim widnieje data 23.czerwca.2009 czyli najprawdopodobniej data wykonania fotografii. Oto pozostałe strony  księgi.



 

 

 

 

 

Zdjęcia z "Liberian Girl" również tutaj nie mogło zabraknąć.




 


J.A.M